Popkultura a pisanie

Kiedy dostałam wiadomość od Kornela Machnikowskiego z prośbą recenzji jego książki, bardzo się ucieszyłam. Pomyślałam sobie, że po pierwsze to bardzo miłe z jego strony, że swoje dzieło (dziecko) chce powierzyć właśnie w moje ręce, poczułam się doceniona, a po drugie wyobraziłam sobie Kornela za dziesięć lat – jak takiego Twardocha czy Karpowicza – jednego z najsławniejszych polskich pisarzy, z ambitną literaturą, która sama się czytelnikom pcha do rąk. Ale po chwili mój entuzjazm opadł i czułam się rozerwana na dwie części – ta pierwsza część mnie bardzo chciała książkę przeczytać i zrecenzować, ta druga z kolei sumiennie przypominała o pewnym niemiłym wydarzeniu, które spotkało mnie po zrecenzowaniu książki nieco starszego kolegi po fachu Machnikowskiego.
Czytać czy nie czytać? – zastanawiałam się. Ostatecznie postanowiłam zaryzykować.

poppisanie„Pop-pisanie” to zbiór trzynastu opowiadań o różnorodnej tematyce. Zaczyna się dość niewinnie, bo od codzienności. Później autor przechodzi do rzeczy bardziej skomplikowanych i dziwnych – jak sztuka, kończąc swoją książką utopiami i antyutopiamii. Na okładce czytamy: przez idealizm, aż do wizji drugiego świata, jednym słowem od codzienności do raju? Jedno zdanie, które nie dość, że stawia wysokie wymagania wobec samego autora, to jeszcze zachęca ambitnego czytelnika do sięgnięcia po tę pozycję. Ale sprawa komplikuje się, tak samo jak rośnie apetyt, w miarę czytania.
Przyznam szczerze, że najbardziej podobały mi się opowiadania z początku książki, czyli te ukazujące codzienność. Im dalej się posuwałam, im fabuła utworów bardziej się komplikowała, tym bardziej miałam wrażenie, że książka nie jest tak dobra, na jaką pozuje. Może to źle o mnie świadczy, jako o czytelniku, ale nie zauważyłam ciągłości codzienność-sztuka-(anty)utopia. O ile jeszcze opowiadania o codzienności czy o sztuce mogłam wskazać z łatwością, tak te, które były o utopiach czy antyutopiach nie były dla mnie tak jasno zarysowane – ot, opowiadania o przyszłości, tyle.
Machnikowski musi być też bardzo odważny, skoro zdecydował się poruszyć w tak cienkiej i delikatnej książce temat sztuki. No bo czy o sztuce da się pisać? Czym ona właściwie jest? Problem w tym, że dla każdego okazuje się być czymś innym, więc nie można jej tak łatwo zdefiniować. Samo życie też często okazuje się być sztuką, dlatego każde z tych trzynastu opowiadań w jakiś sposób dotyka sztuki i kultury, chociaż czasem powiązań między nimi trzeba się doszukać samemu.

Stworzenie tomu opowiadań daje autorowi tą swobodę, że w każdym opowiadaniu może popisać się nie tylko kreatywnością, ale i warsztatem pisarskim. Jest to też opcja korzystna dla czytelnika, bo jeżeli nie spodoba mu się jeden utwór, za kilka stron przejdzie do innego, nie męcząc się w nieskończoność z fabułą i bohaterami, która całkowicie nie odpowiada jego gustowi. Chociaż pisanie opowiadań uważam za sztukę, jest to też w pewien sposób łatwiejsza droga od napisania i wydania powieści. Opowiadanie nie musi mieć przysłowiowych „rąk” i „nóg”, może zaczynać się gdzieś w środku, kończyć kawałek dalej. Machnikowski zdaje się spełniać wszystkie te kanoniczne warunki stworzenia opowiadania: są to formy krótkie, bez zbędnych opisów, posiadają od jednego do kilku bohaterów, mają jedną fabułę i zazwyczaj jedno miejsce akcji. Chociaż kilka opowiadań mi się nie podobało, ich fabuły nie pamiętam już dzisiaj, naturalnie są też takie, które dalej siedzą mi w głowie.

Podsumowując, książce dałabym mocną czwórkę. Nie jest to dla mnie arcydzieło, które spędza sen z oczu, każąc myśleć tylko o sobie, ale nie jest to też literacki gniot, który nie ma szansy przetrwania w świecie polskiej literatury. To dobry zbiór ciekawych opowiadań… ale jako że „dobry”, a nie „bardzo dobry”, to wiadomo, zawsze może być lepszy i tego życzę autorowi. Osobiście fanką opowiadań jednak nie jestem i musi być naprawdę coś niezwykłego, żebym piała z zachwytu. Dlatego też z chęcią przeczytałabym powieść wydaną przez tego autora (o ile nie posuwałaby się ona zbyt daleko w temat utopii 😉 ), bo czytając ten kawałek jego twórczości, wyraźnie widać, że dąży do czegoś jeszcze większego.
Być może za kilka lat będzie jednym z najbardziej cenionych polskich pisarzy? Trzymam kciuki i kibicuję!
Za możliwość przeczytania książki DZIĘKUJĘ AUTOROWI 🙂

A Was zapraszam na Pop – Stronę: https://www.facebook.com/popstrona/?fref=ts

Reklamy