Anglicy pod lupą

Anglik, nawet gdy jest sam, ustawia się w porządną jednoosobową kolejkę.
Gdy przeczytałam ten komentarz po raz pierwszy, uznałam, że to zabawna przesada, ale potem zaczęłam obserwować ludzi uważniej i przekonałam się, że to prawda, i co więcej, że sama też to robię. Gdy czekam samotnie na autobus lub na taksówkę, nie wałęsam się bez celu po przystanku, jak ludzie w innych krajach – ustawiam się dokładnie pod znakiem, z twarzą zwróconą w odpowiednim kierunku, dokładnie tak, jakbym stała na czele kolejki. Ustawiam się w porządną jednoosobową kolejkę. Jeśli jesteś Anglikiem, prawdopodobnie postępujesz tak samo.

Oczywiście to, jak i wszystkie inne wzory zachowań czy stereotypy opisywane w tej książce nie jest zasadą i zawsze znajdzie się jakiś wyjątek, który wbrew „angielskości” wałęsa się po przystanku, ubiera się dobrze, lubi robić zakupy czy odważnie i chętnie rozmawia z obcymi. Kate Fox pokazuje nam jednak Anglię i jej mieszkańców z zupełnie innej, nieznanej nam strony. Wbrew oczekiwaniom swoich znajomych, autorka porusza narodowe mity, bacznie obserwuje zachowanie swoich rodaków i rozkłada na czynniki pierwsze stereotypy, stopniowo dochodząc do ich trafności czy też nie. Po lekturze tej książki pomyślałam, że bezpieczniejsze dla nas – Polaków – ale i każdej innej nacji na świecie, byłoby przeczytanie tej książki, a dopiero później wchodzenie w jakiekolwiek kontakty z wyspiarzami. Kate Fox podaje nam jak na tacy odpowiedź na to kim są Anglicy, jak zachowają się w danej sytuacji, jak zareagują na nasze słowa, a także czym różni się jedzenie, ubrania, samochód, sposób mowy różnych społecznych klas, jak nazwą swoje dzieci klasy wyższe, a jak klasy robotnicze, jak wyglądają ich śluby i pogrzeby, jak się bawią, flirtują kochają, dlaczego zawsze narzekają na pogodę, nie pozwalając jednocześnie narzekać na nią obcym itd., itd.

przejrzec-anglikówKate Fox to antropolog społeczny, która postanowiła zbadać zachowanie i zwyczaje Anglików. Wyrzekając się jakby swojej tożsamości, przez kilkanaście lat wgłębiała się w angielski tłum, bacznie obserwując swoich rodaków, poddając ich próbom i eksperymentom, często narażając się na ich karcące spojrzenia czy ciche komentarze. Już sam wstęp jest obfitym opisem pracy antropologa i badań nad zdefiniowaniem angielskości. Początek tekstu, razem z zakończeniem stanowi pewną klamrę kompozycyjną, kiedy to autorka najpierw przedstawia nam w jaki sposób badania prowadziła, a następnie je podsumowuje i komentuje, czy udało jej się wywiązać z zadania czy nie. Książka podzielona jest na dwie części – Kody konwersacyjne oraz Kody zachowań. W pierwszej z nich autorka porusza takie zagadnienia jak Pogoda, Humor, Komórka czy Język Pubu, natomiast w drugiej analizuje dogłębnie takie rozdziały jak: Dom, W pracy, Ubiór, Rozrywka czy Seks.

– Jak tam książka o angielskości? Nad jakim rozdziałem teraz pracujesz?
– O seksie.
– A, to będzie dwadzieścia pustych stron?

Ale do rzeczy, bo od czegoś w końcu trzeba zacząć…
Będąc mniej więcej w połowie książki, zamknęłam ją, odłożyłam na bok i powiedziałam do swojej rodziny: Wszyscy uważają nas, Polaków, za naród marudzący, wiecznie niezadowolony z wszystkiego. Ale to Anglicy, bardziej niż my, zasługują na to miano.
Jak się z książki dowiedziałam, Anglicy narzekają na wszystko i wszędzie – w pracy na to, że nienawidzą poniedziałków, a weekend minął zbyt szybko, że wysoki podatek, że wzrosły ceny. Mając wolne i pijąc poranną kawę w ogródku wymieniają się niezbyt pochlebnymi uwagami na temat głośnego kota sąsiadów, hałaśliwej muzyki w nocy czy nielubianych przezeń sąsiadów. Wszystko jest jednak zachowane w dobrym guście, wszystkiemu towarzyszy równowaga. Tutaj, Anglicy mają nad nami przewagę, potrafiąc znaleźć złoty środek. Anglicy faktycznie, narzekają, ale jest to pewien sposób ich zachowania, który jest dla wszystkich normalny i „typowy” (o słowie „typowe!” za chwilkę). Nikt nie odważyłby się wylewać łez, użalać się nad swoim losem przed znajomymi czy kolegami – takie zachowanie może być okazane tylko przy najbliższych. Trzeba przyznać, że my, kiedy trzeba potrafimy wypłakać się na każdym ramieniu. Do tego, każdemu angielskiemu narzekaniu towarzyszy garść pozytywnym informacji, jakichś pochwał, które równoważą zło z dobrym. Tego nam też brakuje, a warto by Anglików pod tym względem naśladować.
Słowo „typowe!” jest angielską odpowiedzą na wszystkie sytuacje towarzyszące życiu codziennemu; Kiedy Anglikowi spóźnia się pociąg nie niecierpliwi się tak, jak Polak, nie marudzi, a jedynie mruknie do znajomego „czy to nie typowe?”, pada deszcz, kiedy ma zaplanowany spacer z ukochaną – „czy to nie typowe?”, wyprzedadzą wszystkie bilety na koncert, na który odkładał pieniądze przez kilka miesięcy – „czy to nie typowe?”.
Bardzo podobna sytuacja towarzyszy zwrotowi „pójdę nastawić czajnik”, który tak samo jak „typowe!” przenika życie przeciętnego Anglika. Kate Fox żartuje sobie nawet, że gdyby wybuchła wojna, typowa (!) angielska gospodyni nie zareagowałaby inaczej niż „pójdę nastawić czajnik”.
Muszę przyznać, że książka pokazała mi w interesujący sposób wiele rzeczy, o których dotychczas nie miałam pojęcia. Od teraz już wiem, że jeżeli jakiś Anglik powie do mnie kilka słów o pogodzie, muszę się z nim zgodzić, jako że w ten sposób akceptuję jego, jako osobę, akceptuję jego istnienie i ciche towarzystwo. O pogodzie mogłabym rozwodzić się przez długi czas, tak samo jak w książce, w której poświęcony jest jej osobny rozdział i kilka podrozdziałów. Nie chcę jednak Wam zbyt książki streszczać, dlatego powiem tylko tyle, że dla Anglików pogoda jest świętością, niemalże bóstwem, dlatego oni wszyscy mogą na nią narzekać (oczywiście znajdując we wszystkim złoty środek), a obcokrajowiec musi się jedynie potulnie zgadzać.
Dla tych, którzy mają problem z odczytywaniem angielskiego humoru również poświęcony jest osobny rozdział, pełen anegdot i śmiesznych sytuacji. Jestem niemalże pewna, że po przeczytaniu go, nikt z Was nie miałby już problemu z wyczuciem ironii u Anglika.

Reakcja powie nam o wiele więcej o klasie właściciela niż sam dany przedmiot. Ja kiedyś wyraziłam delikatne zdziwienie obecnością krasnala w ogrodzie człowieka z wyższej warstwy klasy średniej (rzuciłam inteligentną uwagę, coś w stylu: „O, krasnal!”). Właściciel ogrodu wyjaśnił, że krasnal jest „ironiczny”. Zapytałam go, przepraszając za moją ignorancję, w jaki sposób można stwierdzić, że jego krasnal ogrodowy ma być ironicznym manifestem, a nie po prostu krasnalem. Z pewną wyższością odpowiedział, że wystarczy, iż spojrzę na resztę ogrodu, a stanie się dla mnie oczywiste, że krasnal to żart.

I tutaj zostawiam Was z niepewnością, o co Anglikowi chodziło 😀
Przechodzimy tu do ważnej kwestii, jaką są klasy. Przeciętnemu amatorowi angielskiej kultury (jakim byłam ja przed przeczytaniem „Przejrzeć Anglików”) może się wydawać, że klasy już dawno przeminęły i nie obowiązują w życiu Anglików. No dobrze, może i są widoczne, ale bez przesady…
Tymczasem klasy przenikają każdy aspekt angielskiego życia – od sposobu mówienia, poprzez produkty kupowane w sklepie i samochody – aż po ścianę przechwałek i… „lekturę kibelkową”.

Kolejnym użytecznym wskaźnikiem klasy jest lokalizacja czegoś, co Amerykanie nazwaliby „ścianą przechwałek”. W którym pomieszczeniu w domu wystawiamy otrzymane prestiżowe nagrody czy zdjęcia, na których naszą dłoń ściskają znane osoby? Jeśli jesteśmy ze średniej warstwy klasy średniej lub niższych, przedmioty te będą dumnie eksponowane w salonie, w korytarzu przy wejściu lub innym honorowym miejscu. Jednakże dla wyższej warstwy klasy średniej i wyżej, jedynym dopuszczalnym miejscem na taką wystawkę jest toaleta na parterze.
To sprytna sztuczka: najprawdopodobniej goście prędzej czy później skorzystają z tej właśnie toalety i nasze osiągnięcia zrobią na nich stosowne wrażenie, ale wystawiając je tam, jednocześnie sobie z nich żartujemy, i w ten sposób nie można nas posądzić o przechwalanie się czy branie samych siebie zbyt serio.

„Lekturze kibelkowej” poświęcona jest cała strona, gdzie w sposób dokładny przeczytamy, co czytają Anglicy z klas niższych, średnich czy wyższych, jakie rozwiązują quizy i krzyżówki, korzystając z toalety.
A więc, jak już powiedziałam, Kate Fox udowadnia niedowiarkom, że podział klasowy przenika życie każdego Anglika w każdej jego sferze. Jednocześnie na przykładzie „ściany przechwałek” widzimy ironiczne podejście do samych siebie. Kate Fox niejednokrotnie powtarza, że Anglia to naród pełen hipokryzji, która podobnie jak wyrażenie „typowe!”, podział klasowy, humor czy pogoda, przeplata życie przeciętnego wyspiarza.

Ale myliłam się. Nie doceniłam potęgi i wszechobecności angielskich zasad humoru. Nawet wśród tych, których tożsamość subkulturowa jest najściślej związana z ich plemiennym kostiumem, jak na przykład goci, odkryłam zdumiewająco duży ironiczny dystans. Goci w swoich makabrycznych czarnych kostiumach może wyglądają, jakby brali siebie samych bardzo poważnie, ale gdy zacznie się z nimi rozmawiać, wykazują sporo typowo angielskiej autoironii. W wielu wypadkach nawet ich ubranie jest celowo ironiczne. Gawędziłam na przystanku autobusowym z gotem w pełnym rynsztunku wampirycznym – kredowobiała twarz, ciemnofioletowa szminka, długie czarne włosy i tak dalej – gdy zauważyłam, że ma on też na sobie T-shirt z dużym napisem GOT na przodzie. „Co co tu chodzi?” – zapytałam, wskazując na T-shirt. „To na wszelki wypadek, gdybyś nie załapała – odpowiedział półserio. – No wiesz, nie zniósłbym, gdyby ludzie pomyśleli, że jestem jakimś nudnym, konwencjonalnym gościem, nie?”

Podsumowując, bo chyba na to już tutaj czas, Kate Fox rozdział po rozdziale analizuje, jak czytamy na okładce, ukryte zasady angielskiego zachowania. Powiedziałabym nawet, że jej książka jest przewodnikiem po angielskości. Nie przytoczyłam nawet połowy cytatów, które zaznaczyłam w książce, a które są równie śmieszne czy zadziwiające. Anglicy, chociaż wydają nam się z pozoru znani – uczymy się przecież ich języka od tylu lat – pokazani są tutaj jako całkiem inne osoby. Kate Fox odbiera Anglikom gazety z dłoni i każe wystawić swoją twarz do publiczności. Książka zawiera mnóstwo ciekawostek, śmiesznych anegdot, przydatnych faktów oraz ciekawych zwrotów. Chociaż spodziewałam się języka naukowego, Kate Fox pisze językiem przyjemnym w odbiorze, zupełnie jakby opowiadała nam historię o angielskości. Książka jest potężna i mnóstwo w niej faktów o Anglikach, dlatego ciężko każde zapamiętać. Jestem jednak pewna, że szybko Wam one z głowy nie wypadną, a być może się w życiu przydadzą. Cóż jeszcze pozostaje? Jeżeli ktoś z Was mieszka w Anglii lub ma na co dzień styczność z kulturą angielską, proszę o komentarz i Wasze opinie na temat angielskości 🙂