Światy po katastrofie

Wydaje się, że Michał Nogaś doskonale podsumował atmosferę otaczającą zbiór dwudziestu dwóch opowiadań Julii Fiedorczuk” – „Bliskie kraje”. Piękny, smutny świat! – czytamy na okładce. Ale czy smutny świat może być piękny? Albo inaczej: czy piękny świat może być pozbawiony tego smutku?
To pierwsze moje spotkanie z Julią Fiedorczuk – pisarką, poetką, tłumaczką, która w zeszłym roku wydała nakładem wydawnictwa Marginesy jedną ze swoich najpopularniejszych prozatorskich książek – „Nieważkość”. I chociaż do opowiadań słabości nie mam i czytuję tylko te, co do których jestem pewna, że mi się spodobają, postanowiłam spróbować.

Bohaterowie „Bliskich krajów” są niepełni, zawsze czegoś im brakuje – to czują się zmęczeni codzienną rutyną i szukają zmiany, która często okazuje się jeszcze bardziej nieznośna, to odchodzi od nich dzieciństwo i nieudolnie wkraczają w dorosłość, odczuwając przy tym cielesny i duchowy ból, to wojna naznaczyła ich jakimś szczególnym piętnem, albo po prostu żyją w świecie po katastrofie lub kryzysie ekonomicznym, świecie zupełnie innym niż nasz, dającym, ale i zabierającym nadzieję. Bohaterowie odpływają ze swoich stref bezpieczeństwa, ze stałego lądu, dryfują ku nieznanemu, często napotykając przeszkody, czasem nawet rozbijając się o skały. Fiedorczuk opowiada przede wszystkim o postaciach drugoplanowych, które nie pasują do reszty, odstają, są niezauważalne przez innych, nie wepchnęły się do kolejki, kiedy Bóg rozdawał kupony na sukces, albo zgubiły swój los, wepchnęły do kieszeni spodni, ale których? Tego nie wiedzą, być może już dawno je wyrzucili albo oddali komuś.
bliskie światyLudzie, zamieszkujący w „Bliskich krajach” muszą odpowiedzieć sobie przede wszystkim na dwa zasadnicze pytania: Jak żyć po katastrofie, której się nie zauważyło? Czy da się żyć w świecie innym niż ten, do którego się przywykło?
Przed tym dylematem stają wszystkie postaci, które pojawiają się w tym zbiorze dwudziestu dwóch opowiadań. Dwie dziewczyny z prowincji, które wyjeżdżając do Warszawy na studia zaznają zupełnie innego życia, a na ich drodze pojawia się nauczyciel, który niechcący ratuje życie jednej z nich, zgłębiając słowa hymnu „Pieśń nad pieśniami” i zapisując każdą hebrajską literę na żurawiu z origami (Pieśń nad pieśniami). Albo babcia, która wyjaśnia wnuczce czym jest śmierć, pokazując jej, jak zmienia się natura (Mech), sekretarka znanego pisarza, która ma za zadanie dokończyć jego powieść, chłonąca jego tożsamość i życie, niczym rozgwiazda swoją ofiarę (Rozgwiazda), dziewczynka, która wypowiadając egoistyczne życzenie boi się, że zgrzeszyła, więc odbywa pielgrzymkę (Matka Boska Grawitacja) czy choćby wagarująca Ryśka, której mama nie pierze bielizny, a chłopcy wpychają jej ręce pod bluzkę mimo smrodu od niej bijącego (Poranek Marii).
Takich opowiadań jest wiele… Julia Fiedorczuk pochyla się ku sprawom przyziemnym, bo jak sama powiedziała, większość jej opowiadań opartych jest na prawdzie, na samym życiu. Podobnie jak Sylwia Chutnik skupia się na bohaterach, którzy dla każdego z nas są obojętni, gorsi, nie zasługujący na uwagę. Opisuje ich problemy, ich życie, zwraca na nich uwagę. Niektóre z tych opowiadań (jak Poranek Marii czy Bliskie kraje) przypominają nawet stylem twórczość Chutnik.

Klamrę kompozycyjną „Bliskich krajów” są dwa opowiadania kobiety i mężczyzny – Właśnie tu wybuduję świątynię i Orgaspace – ze świata po katastrofie, które już doskonale znamy. O ile jednak pierwsze opowiadanie jest fabułą filmu, w którym gra główna bohaterka i narratorka, o tyle Orgaspace staje się już rzeczywistością, a opowiadanie swoistym świadectwem przeznaczonym dla ostatniego człowieka na ziemi.
Bohaterowie Julii Fiedorczuk poszukują siebie w słowach, w pojedynczych literach, ale przede wszystkim w podróżach, w miejscach, miastach, domach, spacerach czy też w innych ludziach. Tam często znajdują się odpowiedzi na ich problemy, ale czy je będą potrafili je znaleźć?
Warto się również zastanowić kim tak naprawdę są ci bohaterowie, bo odpowiedź jest bardzo prosta – to my.
Fiedorczuk pisze o sprawach ważnych i aktualnych, zmusza do refleksji i każe się zastanowić nad swoim życiem, sobą, światem, przyszłością. Co się stanie? Jak będziemy żyli? Te pytania nie dotykają tylko światów po katastrofie, ale i dni, które przemijają, z których nie potrafimy wykorzystać tego, co najlepsze.
Nie wszystkie opowiadania z tego zbioru mi się podobały, ale przecież nie stworzono jeszcze dzieła idealnego 🙂 Książka zdecydowanie warta przeczytania.

Reklamy