Lato na wyspie

Chociaż powiedzenie mówi, by nie oceniać książki po okładce, gdybym tego nie zrobiła, nigdy nie trafiłabym na prozę dla dorosłych Tove Jansson. Przepiękne okładki wydawnictwa Marginesy skusiły mnie. Zaczęłam od „Córki rzeźbiarza”, uzupełniłam „Wiadomością”, przeczytałam „Listy”, aż w końcu trafiłam na „Słoneczne miasto”, które jest lekturą idealną właśnie na lato – cisza i spokój małego miasteczka, gorąca Floryda, morze i łodzie, wiara, nadzieja, wielkie marzenia, a do tego szczypta humoru… czy trzeba czegoś więcej? Swój zbiór powieści Finki uzupełniłam ostatnio o „Lato”, kolejną niesamowitą pozycję, lecz tym razem wydaną nie przez Marginesy, a Naszą Księgarnię. Co mnie ogromnie cieszy, to okładka zaprojektowana przez tą samą graficzkę – a więc nie odstająca od marginesowskich wydań, powiedziałabym nawet, że najładniejsza z wszystkich, bo z pięknym, ciepłym rysunkiem. Od pierwszej chwili, gdy ją ujrzałam, zapragnęłam tej książki tak, jak w letnie popołudnia pragnie się kąpieli w jeziorze, lodów truskawkowych i nieograniczonej ilości mrożonych kaw. „Lato” Tove Jansson jest najlepszą książką autorki, jaką czytałam i już na zawsze kojarzyć będzie mi się z sierpniem.

Któregoś wieczoru w sierpniu wychodzi się na dwór i nagle wszystko jest czarne jak smoła, wielka ciepła czarna cisza otacza dom. Jest nadal lato, ale ono już nie żyje, zatrzymało się, nie więdnąc, i jesień już stoi u progu.

Sześcioletnia Sophia wraz z ojcem i babką mieszka na wyspie, odizolowana od innych. Do miasta czy na spotkanie z sąsiadami trzeba dopłynąć łódką, to jednak niczemu nie szkodzi, bo to właśnie wyspa i babcia są jej całym światem. Dziewczynka spędza dnie nad morzem, w lesie, albo w domu, najczęściej w towarzystwie staruszki. Ich rozmowy dotyczą wszystkiego, co je otacza – od spraw banalnych i przyziemnych, aż po te podniosłe, dotyczące wiary, misterium śmierci, przemijania. „Kiedy Ty umrzesz” – pyta pewnego razu Sophia babkę. „Niedługo” – odpowiada jej kobieta. Ich dialogi są nadzwyczaj dojrzałe – dziecko z charakterystyczną mu ciekawością próbuje zrozumieć świat, kobieta zaś próbuje mu w tym pomóc. Łapiąc kilkakrotnie babcię na kłamstwie dziewczynka domaga się prawdy, nawet jeżeli mam jej nie zrozumieć… I tak z okruchów lata tworzą dla siebie świat, w którym kaczki umierają z miłości, bezpiecznie jest tylko w starym, podziurawionym przez myszy szlafroku ojca, Bóg wysłuchuje ich modlitw, jeżeli zwrócą się do niego na czas, a małe żyjątka są wstrętne, bo szybko umierają. Życie na wyspie jest pełne trosk i smutków, radości i szczęścia, drobnych, delikatnych, kruchych momentów, które znikają tak szybko, jak tęcza po deszczu – po to tylko, by ich dzień za chwilę wypełnił się nowymi przeżyciami.

„Lato” to zderzenie się starości z młodością – życia wnuczki i babci – gdzie każda uczy się świata w inny, niezależny sposób. Sophia odkrywa wszystko po raz pierwszy, stawiając swoje pierwsze samodzielne kroki, staruszka żyje wspomnieniami, jest u kresy swojej ziemskiej wędrówki, ale też dzięki wnuczce uczy się życia na nowo, w innych sposób. Jest też mężczyzna. Ojciec i syn Sophii, nieobecny i pochłonięty pracą. Właściwie aż do połowy książki niewiele o nim wiemy, pojawia się jedynie w kilku opowiadaniach, kiedy pochłonięty pasją sadzenia kwiatów usiłuje przemienić kawałek wyspy w ogród. Jest trochę jak Faffan z „Córki rzeźbiarza” – to najważniejsza osoba w życiu swojego dziecka, ale jednocześnie w nim nieobecna, odizolowana.

To najpiękniejsza książka Tove Jansson, jaką miałam okazję przeczytać. Niejednoznaczna, metaforyczna, możliwa do odczytania na różne sposoby. Prozę Finki można czytać wielokrotnie, rozkoszować się każdym zdaniem i odkrywać w nim różne światy. To z pozoru prosta książeczka, dość sielankowa i nostalgiczna, która nabiera mądrości i znaczenia, przy głębszych wchłonięciu w tekst. Moją największą rozterkę podczas lektury stanowiło to, czy pochłonąć ją w jeden dzień – bo tej przyjemności trudno było sobie odmówić – czy zostawić trochę na następny, by mieć się czym rozkoszować.
Polecam szczególnie w letnim anturażu, kiedy można się poczuć, jak gdyby było się częścią tej fińskiej wysepki.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Lato na wyspie

  1. I dla mnie jest to najpiękniejsza książka Tove Jansson z tych dotychczas przeczytanych. Czytałam ją kilka lat temu, latem, na wsi, i w mojej głowie jej fragmenty przeplatają się z własnym doświadczeniem, widokami, osobami, które tam wtedy ze mną były. To wszystko tworzy magiczną całość letniego wspomnienia, które nie byłoby takie wyjątkowe, gdyby nie „Lato” Jansson.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s