Opowieść o końcu świata

Do Papui Nowej Gwinei Paweł Zgrzebnicki wyruszył tak nieprzygotowany, jak nigdy dotąd, gdy udawał się w podróż. Chociaż przeczytał chyba wszystkie dostępne pozycje o tym kraju, jego wiedza i tak była na bardzo niskim poziomie. Dlaczego? Otóż Papua to miejsce zapomniane, jedno z ostatnich na Ziemi, gdzie czas płynie swoim rytmem, gdzie zachowały się pierwotne społeczności, dzikie plemiona, wciąż żywe legendy, mity o łowcach głów i kanibalach. Nie zważając na niebezpieczeństwo i poziom przestępczości w Papui, biorąc sobie do serca przestrogi, autor wyruszył w podróż swojego życia – do wiosek i osad dzikich papuaskich plemion.


Na początku trzeba podkreślić, że jest to reportaż bardzo rzeczowy, solidnie napisany, z dużą dawką informacji. Autor powołuje się na innych badaczy, którzy dotarli do kraju przed nim i poruszyli interesujące go kwestie. Niejednokrotnie w książce znajdziemy wiele cytowanych fragmentów, z komentarzem Zgrzebnickiego. Brak w nim natomiast fotografii – poszczególne strony zdobią przepiękne rysunki, ale jedynym zdjęciem, jakiego uświadczymy jest to na okładce. Chociaż rysunki zawarte w książce nadają całej historii klimatu i pozwalają przenieść się w czasie, tak dobrze opowiedziana historia kraju sprawia, że ciekawskie oczy czytelnika domagają się jednak kilku fotografii.

To, co od razu rzuca się w oczy to historia – Zgrzebnicki zgrabnie prowadzi nas przez kraj, w każdym rozdziale dzieląc się jakąś ciekawostką, informacją o przeszłości Papui. A poruszając tematy oscylujące wokół osi historii, opowiada przede wszystkim o ludziach – mieszkańca Melanezji, plemiennych zwyczajach, rutynie dnia codziennego, przyjaźni i nienawiści w stosunku do sąsiednich plemion, próbach stworzenia państwa, powolnym zajmowaniu go przez Chińczyków, którzy zdominowali przemysł, korupcji, przemocy, uzależnieniu od narkotyków, niszczeniu i degradacji środowiska, a także – niestety – zanikaniu pierwotnych kultów i plemiennych języków. Podobnie jak w Europie, młodzież wyjeżdża do bogatszych krajów, celem zdobycia wiedzy. Nie zapominają o rodzinnych zwyczajach, ale też ich nie kontynuują. To ostatni dzwonek – jak podkreśla autor – by zobaczyć pierwotność w swej najprawdziwszej i najszczerszej formie.

„Tam, gdzie kończy się świat” to reportaż pełen emocji – zabawny, wzbudzający zaciekawienie, czasem też wywołujący uczucia skrajnie negatywne. Pośród tej dzikości, pełni niebezpieczeństw i przemocy świat się kończy, bo również i tam, coraz większymi krokami, zmierza globalizacji. Chociaż Papua niewątpliwie kroczy w stronę postępu, dla Europejczyka jest to zupełnie inny świat. I to właśnie – te dwie twarze Nowej Gwinei – pokazuje Paweł Zgrzebnicki. Bardzo dobra rzecz, przeczytajcie!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Opowieść o końcu świata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s