Balonem na Biegun Północny

Chłodne północne rejony kuli ziemskiej od zawsze owiane były tajemnicą i nutką grozy. Im bardziej eksploatowane przez człowieka, tym odrobinę mu przychylniejsze, a jednak w XIX wieku wciąż tak samo tajemnicze, jak reszta wszechświata. Dotrzeć tam, zbadać, zobaczyć, przemierzyć wszerz i wrócić do domu – takie było marzenie trójki mężczyzn, którzy zdecydowali się wyruszyć w podróż na Wyspę Białą, prawie całą zajętą przez lodowiec. Większość drogi pokonać mieli balonem, następnie pieszo, ciągnąc na saniach swój dobytek. Coś jednak poszło nie tak, bo ta opowieść o trzech marzycielach nie kończy się dobrze – i wiemy to już od samego początku – bowiem po kilku latach ślad po Szwedach zaginął. Czy to wina zatrucia wodorem, który uciekał z balonu dziurkami po igle paryskich krawcowych, bakterią z niedźwiedziego mięsa, przedawkowanie morfiny czy może bójka pomiędzy nimi samymi? Byli dobrze zaopatrzeni – mieli broń, amunicję, lekarstwa, ciepłe ubrania, wystarczającą ilość jedzenia. Co w takim razie się wydarzyło?
Bea Uusma wyrusza śladem swojej miłości i próbuje się dowiedzieć, co zdarzyło się na Wyspie Białej ponad sto lat temu. Ale właśnie… czy nie przychodzi o sto lat za późno?

źródło: Wikipedia

Wyruszli 11 lipca 1897 roku balonem o nazwie „Orzeł”. Trzej mężczyźni w sile wieku – Salomon August Andrée, Knut Frænkel i najmłodszy – dwudziestoczteroletni, Nils Strindberg. Podekscytowani i szczęśliwi liczyli, że do swoich domów wrócą najpóźniej za rok. Tymczasem już po kilku dniach zmuszeni byli lądować awaryjnie na krze, stawiając swoje życie pod wielkim znakiem zapytania. Zewsząd czyhało na nich niebezpieczeństwo – z jednej strony zachwycała ich cisza i dostojność lodowców, z drugiej strony złowrogi odgłos pękającej kry i poruszających się po lodzie niedźwiedzi przyprawiał o dreszcze i zasiewał w duszy ziarno zwątpienia. Jak długo zdołają tak żyć – mieszkając w domu pośrodku morza i jedząc surowe mięso?
W dzienniku Andrée notował ich codzienną dietę, aktywność fizyczną i samopoczucie. Z jego zapisków można wywnioskować, że z trójki podróżników to on trzymał się najlepiej – jako organizator wyprawy nie wątpił tak, jak jego towarzysze. Wzmiankował o bólach żołądka, stóp, ale i o bezkresnym zmęczeniu i zniechęceniu. Wszyscy chcieli wrócić do domu, jednak Arktyka bezczelnie i samolubnie wydarła im tę szansę z rąk.
Nie dotarli nawet do jednej trzeciej odległości od bieguna, kiedy ślad po nich zaginął. Ostatni list Nilsa do swojej narzeczonej, Anny Charlier, był pełen tęsknoty i miłości, ale obfitujący w pozytywne myśli i uczucia względem wyprawy. Później nie zdołał już napisać do niej żadnego słowa. Ironią losu, nazwisko jego narzeczonej z francuskiego tłumaczyło się jako „balon wodorowy”.
Trzydzieści trzy lata później inna wyprawa na Biegun Północny przypadkowo natknęła się na pozostałości ich obozowiska. Do dziś nie wiadomo, z jakiego powodu zginęli.

Źródło: Wydawnictwo Marginesy

Ta podróż nie miała szans, by się udać. Trzech młodych mężczyzn z minimalną wiedzą na temat Arktyki rzuciło się w jądro koszmaru. Nie mieli pojęcia, jak utrzymać się przy życiu w tak ekstremalnych warunkach, ale naiwnie wierzyli, że siła ich marzenia zapewni im bezpieczeństwo. Nierozważnie postępowali z niedźwiedziami polarnymi, nie zdając sobie sprawy, jak ogromnym są zagrożeniem. Całkowicie nieprzygotowani na warunki Północy ciągnęli sanie o ładunku 200 kg, później – z biegiem czasu – wyrzucając rzeczy zbędne. Ale do końca nosili ze sobą atlasy i encyklopedie, szaliki z różowego jedwabiu, obrusy, krawaty czy spinacze. Po co?

Bea Uusma poświęca połowę swojego życia, aby odkryć jaka tajemnica kryje się za wyprawą Andréego. Jej szaleństwo i obłęd na punkcie trzech polarników i przyczyny ich śmierci jest niemalże tak ogromne, jak siła ich marzenia, gdy zdecydowali się na lot balonem na Biegun Północny. Z tym samym zaangażowaniem co oni podąża ich śladem, jeszcze raz bada ich kości i ubrania, czyta dzienniki, kontaktuje się z rodziną, a nawet prosi o pomoc wróżkę licząc, że w końcu zauważy coś, co inni przeoczyli i uzyska odpowiedź na swoje pytanie. To, co stało się na Wyspie Białej ma pozostać jednak tajemnicą, bowiem ciekawość Bei nigdy nie zostanie zaspokojona – pozostaną jej tylko domysły, jak wszystkim innym przed nią.


„Eskpedycja” to fascynująca historia nie tylko ze względu na losy trzech, najbardziej śmiałych i najbardziej nierozważnych szwedzkich polarników, których marzenie poprowadziło do królestwa śmierci, ale też poprzez zaangażowanie autorki, która życiorysów Andréego, Nilsa i Knuta nauczyła się na pamięć. Jej pasja granicząca z obsesją jest równa temu, co odczuwali trzej mężczyźni, wsiadając do balonu, który miał ich ponieść jak najdalej na Północ.
To literacka podróż dla wszystkich – tych, którzy lubią tajemnice i odrobinę grozy, marzycieli i amatorów Arktyki. Co więcej – muszę wspomnieć, że czytanie tej książki jest „ekspedycją” samą w sobie, bowiem nadzwyczaj piękne wydanie zapewnia najwyższe wrażenia estetyczne na każdej stronie.
Pod względem treści, jak i wydania „Eskpedycja” jest dla mnie książką tego roku.

Advertisements

11 uwag do wpisu “Balonem na Biegun Północny

  1. Jak widać, marzenia prowadzą czasami do zguby.
    Z drugiej strony, to jest piękne. Człowiek zrobi wszystko, by osiągnąć cel. Niestety, nie zawsze z pozytywnym skutkiem.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Oj, muszę się zainteresować tą książką, brzmi fascynująco! Z dzisiejszej perspektywy dziwi, jak podróżnicy mogli wybierać się na taką wyprawę kompletnie nieprzygotowani? Spotkał ich straszny los i szkoda, że już się prawdopodobnie nie dowiemy, co naprawdę ich spotkało.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s