Morze zagadek

Człowiek w swej niepohamowanej naiwności zwykł sądzić, że Ziemia nie ma przed nim tajemnic. Zawędrował już wszędzie, gdzie mogły zanieść go nogi, zobaczył wszystko, co mogło ukazać się jego oczom, dotknął i opisał to, co nawinęło mu się pod rękę. Istnieją jednak miejsca wciąż dla niego odległe i niedostępne – jak dno oceanu. Okazuje się bowiem, że więcej ludzi było na Księżycu, niż na samym końcu oceanicznej głębi. Tam ukrywają się ekosystemy o których nie mamy pojęcia, pełne zagadek i fascynujących opowieści w zanadrzu.

Więcej ludzi przebywało w kosmosie niż w głębinach oceanów. (…) Prawie wszystko co tam żyje, ma zadziwiające właściwości, jak gdyby te organizmy pochodziły z inne planety albo powstały w odległej przeszłości, kiedy panowały inne reguły, a każdą fantazję dało się urzeczywistnić.

Jednym z takich stworzeń, wciąż niewystarczająco dobrze zbadanym, jest rekin polarny, którego długość życia sięga aż 500 lat! Wyglądający jak prehistoryczny morski potwór, z robalami przyczepionymi do oka, osiągający wagę ponad 1,5 tony, dorastający do 8 metrów długości, z trującym mięsem, przyprawiającym ludzi o halucynacje, stał się motywem przewodnim podróży dwóch przyjaciół. Hugo i Morten, głodni wiedzy o tym stworzeniu i nie potrafiący doczekać się spotkania z nim oko w oko, wyruszyli w rejs łódką, próbując złapać na wędkę rekina giganta.

A kto właściwie ma świadomość, że w głębokich misach i rowach Vestfjorden pływają rekiny polarne, które dochodzą do siedmiu, ośmiu metrów długości i tysiąca dwustu kilogramów wagi? Oczywiście poza Hugonem?


„Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku” to – jak sam tytuł wskazuje – przede wszystkim opowieść o odważnej i szalonej przygodzie, jaką postanowiła przeżyć wyżej wymieniona dwójka, ale nie tylko. Spójrzcie na to z tej perspektywy: dwóch facetów, mała łódka, bezmiar oceanu przed nimi i rekin gigant pływający – gdzieś – pod nimi. Byłoby nudno, gdyby przez te kilka mijających pór roku tylko czekali, próbując złapać na wędkę tę gigantyczną rybę, od czasu do czasu walcząc ze sztormem, głównie jednak obchodząc się smakiem, widząc, jak rekin się im wymyka. Dlatego zarówno Hugo, jak i Morten, dzielą się z nami zadziwiającą wiedzą o morzu – szczególnie Hugo, którego niemalże całe życie związane jest z wodą, a znajomość tego żywiołu zadziwia.
To opowieść pełna ciekawostek i anegdot, ale też odniesień do klasyków literatury, norweskich badaczy oceanicznych czy historii ewolucji, która podsuwa nam pod nos odpowiedzi, na wciąż zadawane pytania. Z wiedzą eksperta Hugo dzieli się z nami wszystkim tym, co wie o życiu w głębinach. Tym samym sposobem Morten ze strony mniej eksperckiej, bardziej pasjonackiej i naukowej opowiada o słynnych badaczach, literackich toposach i oceanicznych ekspedycjach. W swoich historiach nawiązuje do mitologii, sztuki, malarstwa, literatury, ale również mądrości prostych rybaków. Nawiązuje do miejscowych legend, opowiadając o rekinach, które od czasu do czasu przyjmują ludzką postać, uwodząc dziewice, czy o syrenach, o których wspomnienia pojawiają się nie tylko w książkach, ale i w ludzkich umysłach. Strøksnes wielokrotnie podkreśla, że całe życie wywodzi się właśnie z wody. Porównuje płód człowieka otoczony wodami w łonie matki do budowy ryby.

Jeszcze bardziej imponujące jest może to, że wiele głowonogów dziesięcioramiennych strzyka atramentową substancją, która przyjmuje w wodzie kształt ich ciała i w niektórych przypadkach zawiera świecące cząsteczki. Ludzi z podobnymi właściwościami znamy. Z komiksów lub filmów rysunkowych. Nazywają ich superbohaterami.

Jednak nie było by tej książki bez pewnej przykrej, ale bardzo ważnej refleksji. Obok barwnych opowieści o swojej przygodzie Strøksnes nawiązuje do „plastikowych plaż”, maltretowania orek w SeaWorld w Kalifornii, czy polowania na gatunki zagrożone. Morze bez nas doskonale sobie poradzi, co więcej, bardziej się rozwinie, wzbogaci swoją florę, natomiast my bez morza zginiemy. Zaznacza też, że zwykliśmy traktować rekina jako niebezpieczną bestię z głębin, a tymczasem to pszczoła czy mrówka częściej zabija ludzi, już nie wspominając o ilości rekinów, które padają ofiarą naszego gatunku.

Archipelag Lofoty został uznany za jedno z najpiękniejszych miejsca na świecie, a po przeczytaniu tej książki jeszcze bardziej mam ochotę zachwycać się tym pięknem, pojechać tam i wchłaniać atmosferę i klimat tego niesamowitego miejsca. Siedzieć na łodzi ze świadomością, że gdzieś w pobliżu mnie pływa rekin polarny, orka przemierza głębiny oceanu, a nieświadoma niebezpieczeństwa foka śpi spokojnie na dnie.
„Księgę morza” czyta się jak opowieść z innego świata, ale nic w tym dziwnego, bo w końcu morski żywioł jest światem zupełnie innym, od naszego, od lądu, do którego przywykliśmy. Nie znamy nawet połowy tych gatunków, które zamieszkają głębie oceanu, a tylko niektóre gatunki przywykły do życia i na lądzie, i w wodzie, w większości przypadków jednak radzą sobie dość nieumiejętnie w jednym z tych żywiołów.
To swoisty reportaż o morzu, opowieść pełna klimatu, zachwycająca wiedzą i ciekawostkami, opowiadająca o ogromnym marzeniu dwójki małych – w obliczu oceanu – ludzi.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Morze zagadek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s