Wojna, która się nie kończy

Oświęcim zabrał mi młodość i Oświęcim wzbogaca mi starość – powiedziała Zofia Posmysz w wywiadzie dla TVP z Krzysztofem Ziemcem. Do obozu trafiła w bardzo młodym wieku – jako niespełna dziewiętnastoletnia dziewczyna. Zupełnie niesłusznie została oskarżona o roznoszenie ulotek, czym zajmowali się jej przyjaciele, nie ona. Kiedy przekraczała bramę Auschwitz z napisem „Praca czyni wolnym” miała jeszcze nadzieję. Wierzyła, że jeżeli będzie solidnie przykładać się do swoich obowiązków, to wkrótce wyjdzie. Straciła ją kilka chwil później, kiedy nie pozwolono jej zachować żadnych osobistych rzeczy – nawet mydła. Pamięta przede wszystkim okropne, nieludzkie wręcz zmęczenie, kołyszące się na wietrze ciała samobójców widzi jak przez mgłę, bo po jakimś czasie nauczyła się na nie nie patrzeć. Po Auschwitz trafiła jeszcze do Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Tego miejsca nie można opuścić – podkreśla i tą myśl tworzy nicią przewodnią „Wakacji nad Adriatykiem”.


Powieść ta została oryginalnie wydana w 1970 roku, w 2017 roku wydawnictwo Znak Literanova postanowiło ją przypomnieć czytelnikom, przy okazji wydania wywiadu z Zofią Posmysz „Królestwo za mgłą”.
„Wakacje nad Adriatykiem” mało mają w sobie sielskiego, wakacyjnego klimatu, na który wskazywałaby nazwa. Chociaż rzecz faktycznie dzieje się nad morzem, prawie cała książka poświęcona jest obozowym wspomnieniom głównej bohaterki, po części opartych na przeżyciach autorki i jej relacji z inną kobietą. Tajemniczy mężczyzna i towarzyszące mu kobiety, który zajmuje miejsce na plaży w pobliżu głównej bohaterki i jej rodziny, przywołuje szare duchy przeszłości. Bohaterka przenosi się myślami do czasów wojny i wspomina swoje życie u boku Ptaszki, snując domysły o pochodzeniu mężczyzny. Zupełnie obce dziewczyny, które prawdopodobnie nie dostałyby tej szansy, by spotkać się w „normalnym” życiu, stają się dla siebie nie tylko przyjaciółkami, ale przede wszystkim wsparciem. Kiedy jedna z nich traci siłę i zaczyna wątpić, druga podnosi ją z kolan i pomaga stawić czoła ciężkiej pracy. Chociaż to głównie Sekretarka – główna bohaterka – podtrzymuje Ptaszkę na duchu, co wymaga horrendalnego wysiłku. W obozowych warunkach stara się zbudować lepsze życie dla siebie i przyjaciółki, mimo że zadanie to nieraz ją przerasta. Bywa, że czuje zmęczenie i pragnie zrzucić ten ciężar – ciężar drugiej osoby – ze swoich pleców, nie jest jednak w stanie zostawić Ptaszki na pastwę obozowych warunków. Za wszelką cenę stara się uratować przyjaciółkę, chociaż ta wydała już na siebie wyrok. Słabsza Ptaszka wie, że nie opuści obozu żywa, coraz częściej brakuje jej nadziei, coraz częściej się poddaje, czasem sprawia wręcz wrażenie, że z myślą o śmierci już dawno się pogodziła, teraz tylko cierpliwie jej wypatruje. Bohaterka, nie chcąc pogodzić się z taką sytuacją, coraz mocniej stara się walczyć o życie przyjaciółki… Ale czy można uratować kogoś, kto sam wydał na siebie wyrok, i to w dodatku w tak niesprzyjających warunkach? Do czego życie w piekle jest w stanie doprowadzić człowieka? Jak silna potrafi być miłość i jak ogromne okrucieństwo?



To, że bohaterka powraca do obozowych wspomnień, wylegując się na plaży, w towarzystwie najbliższych jest doskonałym odzwierciedleniem tej tezy, że z obozu nigdy się nie wychodzi, że obóz wrasta w nasze ciała, myśli i panoszy się, kiedy przychodzi mu na to ochota. Potwierdza to również bardzo dosłowny finał powieści, w którym po zakończeniu wojny bohaterka ponownie przekracza bramę z napisem „Praca czyni wolnym”, bo w tym innym, „normalnym” świecie nie potrafi już żyć. Obóz odebrał jej tę możliwość.
Jednak to nie jedyny kontrast w „Wakacjach nad Adriatykiem”, który rzuca się w oczy. Literacki język odznacza się na tle brutalnych wydarzeń, a delikatność Ptaszki jest przeciwieństwem siły i brutalności innej bohaterki, znanej nam pod imieniem „Leo”. Chociaż z założenia każdy z więźniów w obozie staje się równym, rzeczywistość ma się nieco inaczej – są ci, którzy wiedzą jak się zachować i jak rozmawiać z kapo, i ci, którzy obrywają za każdym razem, a najpewniej giną w komorach, bo nie dają sobie rady.

Niezwykle ciężko jest mi recenzować tę powieść Zofii Posmysz, ponieważ wychodzę z założenia, że książki o takiej tematyce można poddać ocenie tylko w jeden sposób – nie oceniać ich. To swoiste znaki czasów, pamiętniki z dni zagłady, wzburzające się morze rozpaczy, wzbijający się nad kartkami krzyk.
Zofia Posmysz stworzyła historię różniącą się od innych znanych nam pozycji, poświęconych tematyce obozowej poprzez postawienie kobiety w głównym świetle, co uwypukliło jeszcze bardziej bezsensowność, okrucieństwo i bezkres wojny.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Wojna, która się nie kończy

  1. Pingback: Podsumowanie marca | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s