Pragnienie zemsty – od serca, aż po umysł

Życie wielokrotnie płata nam figle; gdy myślimy, że wszystko układa się jak z płatka, że będzie po naszej myśli, świat wywraca się do góry nogami i nic nie jest tak, jak być powinno. Wręcz przeciwnie – los rzuca nam pod nogi kłody, a na ścieżce, którą kroczymy napotykamy same przeciwności. Sama tego niejednokrotnie doświadczyłam i Wy, czytelnicy, zapewne też przynajmniej kilka razy znaleźliście się w takiej sytuacji. Co gorsza, w takich ciemnych sprawunkach lubią maczać palce osoby trzecie, a jak wiadomo zazdrość i zawiść to potężni przeciwnicy, trudni w walce, wielokrotnie wręcz niepokonani. A żeby osiągnąć sprawiedliwość, trzeba zapłacić – i to cenę wcale nie niską.

hrabia12
Po śmierci kapitana trójmasztowca o pięknej i antycznej nazwie „Faraon”, który zachorował w czasie rejsu, dowództwo na statku przejmuje młody, bo zaledwie dziewiętnastoletni Edmund Dantes. Jego losy poznajemy, gdy wraz z załogą przybija do marsylskich brzegów, gdzie czekają już na niego dwie ukochane i najdroższe osoby w życiu: ojciec, którego słodkim towarzystwem cieszy się, ze względu na pracę, jakiej się podjął, nieczęsto i piękna Mercedes, z którą niebawem ma wziąć ślub. Chłopak ma wrażenie, że rozpościera się przed nim pasmo samych sukcesów – zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym. Cechuje go radość i energia, chęć życia i młodzieńcza naiwność, która każe mu sądzić, że wszyscy są mu przyjaciółmi. Niestety niedługo po zejściu na ląd kończy się beztroska Edmunda. Zgubę przynosi mu list, o którego dostarczenie do adresata prosił przed śmiercią kapitan. Zaadresowany do niejakiego Pana Noirtier, znanego bonapartysty, staje się początkiem i końcem życia chłopaka. Sprytni Danglars, członek załogi „Faraona”, który od zawsze zazdrościł Edmundowi sprytu i umiejętności dowódczych, łasy na wódkę i pieniądze Caderousse oraz Katalończyk Fernand, który od jakiegoś czasu nieumiejętnie stara się zdobyć serce Mercedes, postanawiają położyć kres szczęściu Dantesa i oddać go w ręce prokuratora królewskiego. Wtrącony do więzienia na długie lata jako przestępca polityczny Edmund bliski jest wielu stanom: szaleństwu, rezygnacji, a w końcu śmierci samobójczej. Z czasem odkrywa jednak, że nic innego, jak tylko żądza zemsty przepełnia go całego – od serca, aż po umysł.
To właśnie w pierwszym tomie „Hrabi Monte Christo” obserwujemy, jak zasadzone w duszy młodego chłopaka ziarenko kiełkuje, by później zebrać swój obfity owoc. Edmund tylko czeka na stosowny moment, aby sprawiedliwości uczynić zadość.

hrabia2
Jednak dopiero druga część powieści pokazuje jej esencję – to, co jest w niej najważniejsze – absolutną metamorfozę, której uległ bohater. Ten chłopak o gołębim sercu, gotów pomóc każdemu, nie widzący zła i chciwości, które go otaczają, staje się bogatym hrabią, krok po kroku realizującym swą zemstę. Przyjmuje różne imiona, a każde z nich go kształtuje – już nie przyznaje się do bycia Edmundem, jest przede wszystkim Hrabią Monte Christo, ale czytelnik poznaje go także pod imieniem Sindbada Żeglarza, Lorda Wilmore’a, włoskiego księdza Busoniego. Lata kształtowania swojego wizerunku wzbogaciły go o wiedzę, która jest niezbędna, aby pokonać wrogów. Jego inteligencja, spryt, błyskotliwość i szybkość reakcji pozwalają mu realizować plan zemsty krok po kroku, nie zważając na przeciwności. Przeszkody, które ograniczają jego swobodę w dokonywaniu zemsty, usuwa skrupulatnie, doprowadzając tych, co go najpierw zgubili do uczuć skrajnych – od rozpaczy i utraty sensu życia, aż po pragnienie śmierci. W końcu jednak nastaje w powieści taki moment, w którym główny bohater musi odpowiedzieć sobie na pytania: czy zemsta jest wystarczającą karą? Czy to, co przeżywają jego wrogowie, jest dla niego wynagrodzeniem? Czy jedyną formą rewanżu jest odpłacenie złem za zło? I przede wszystkim: czy może żyć z tym, co uczynił? Czy jeszcze kiedykolwiek będzie szczęśliwy?

Na tym świecie nie istnieje ani szczęście, ani nieszczęście – porównujemy tylko stan obecny z tym, w jakim byliśmy. Tylko ten, kto doznał najokropniejszych niepowodzeń, zdoła odczuć najwyższe szczęście. Kto chciał umrzeć (…), wie, jakim skarbem jest życie.

Całkiem niedawno pisałam o tym, czy warto czytać klasykę. Dziś z czystym sumieniem i sercem mogę powiedzieć, że „Hrabia Monte Christo” zapisuje się w każdym z punktów poruszonych w tym wpisie. Ta powieść o zemście i zazdrości stała się jedną z moich ulubionych książek. Chociaż powieść tak obszerna, bogata i zawiła niejednokrotnie powinna znużyć, Dumas pobudza nas tylko do większej czytelniczej aktywności. W końcu brniemy przez kolejne strony zauroczeni nie tylko samą fabułą, ale i postacią Hrabiego. A zaletą tej powieści jest – warto o tym wspomnieć – bogate tło, które pokazuje nam nie tylko specyficzne obyczaje i konwenanse społeczeństwa paryskiego, ale wprowadza nas też w kulturę Wschodu, karmi ciekawostkami na tematy medyczne (jak np. sposoby przyrządzania trucizn), zachwyca opowieściami o gangsterskim życiu niejakiego Luigiego Vampy, młodego Włocha, pokazuje archetypy i toposy przeróżnych postaci. Postać hrabiego owiana jest tajemnicą, magią i mistyką, a całości dopełnia opowieść o Czarnoksiężniku z Krainy Oz, tak silnie kojarzona z jego osobą. Nikt nie wie, skąd się wziął, dlaczego wszedł w posiadanie maluteńkiej wysepki Monte Christo, skąd wziął swoje bogactwo. Ciekawość francuskich dam często kojarzy go z byciem wampirem, a sam Hrabia tworzy wokół siebie aureolę baśniowości. Aż ciężko uwierzyć, że ten bladolicy, piękny mężczyzna, którego niewolnica przyobleczona jest w diamenty narodził się w twierdzy If – więzieniu dla przestępców politycznych…
To lektura doskonała pod każdym względem, chociaż muszę tutaj uwzględnić też swoje czytelnicze niezadowolenie – zbyt krótka. Co prawda w obu tomach liczy sobie ponad 1300 stron, ale to taka książka, od której nie można się oderwać, a więc czyta się też bardzo szybko.
Podchodziłam do tej powieści z ogromną rezerwą, bo francuską klasykę kojarzę z tekstami niejednokrotnie trudnymi (jak np. pisarstwo Stendhala), ale dałam się uwieść „Hrabi Monte Christo”. Drugi tom jest jeszcze bardziej ekscytujący, główny wątek o wiele bardziej widoczny, a sama postać dojrzalsza.
To absolutne arcydzieło literatury. Książka, którą każdy powinien przeczytać.


Reklamy

12 uwag do wpisu “Pragnienie zemsty – od serca, aż po umysł

  1. Powiem szczerze, że od klasyki muszę chwilę odpocząć 😉 Dużo czytania miałam na polonistyce, teraz robię sobie chwilową odskocznię i zaczytuję się w literaturze współczesnej. Ale na pewno po Hrabiego kiedyś sięgnę 🙂

    Polubienie

  2. Pingback: Tydzień Blogowy #68 – Wielki Buk

  3. Niestety, to przestarzały przekład (Klemensa Łukasiewicza z XIX wieku, a nie współczesny Juliana Rogozińskiego, jak we wszystkich innych wydaniach z ostatnich kilkudziesięciu lat). Typowa strategia tego wydawnictwa – sięgają po pierwsze tłumaczenia, do których wygasły już prawa autorskie, a że te teksty są często skrócone, poprzerabiane i ocenzurowane (nie trzymano się wówczas wiernie oryginału), to już się czytelnikom nie wyjawia.

    Polubienie

    • Masz rację – np. „Bracia Karamazow” to wydanie skrócone o połowę, tak samo „Maleńka Dorrit”, ale „Hrabia Monte Christo” chyba nie jest skrócony? Przynajmniej tak myślę. Jest jeszcze drugi tom, który wyszedł właśnie w lutym 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s