Sun city – Tove Jansson o raju emerytów

Chociaż najbardziej kojarzona jest z serią o „Muminkach” skierowaną do dzieci, Tove Jansson już nieraz udowodniła, że tak samo dobrze czuje się w gatunku przeznaczonym dla dorosłych. Jej „Wiadomość”, która była pożegnalnym zbiorem opowiadań z czytelnikami, „Córka rzeźbiarza”, opowiadająca nam o relacjach w rodzinie Jansson, a także analizujące je „Listy” są doskonałymi przykładami prozy bardzo wrażliwej, wielowymiarowej i dojrzałej. Wydane 15 lutego nakładem wydawnictwa Marginesy „Słoneczne miasto” jest zbiorem dwóch mini powieści fińskiej pisarki (tytułowego „Słonecznego miasta” i nieco krótszej zatytułowanej „Kamienne pole”), udowadniającym, że proza Tove Jansson nigdy nie straci na ważności, a prostota zdań stanowi tylko o ich trafności.

Pierwszy z utworów, zatytułowany tak, jak cały zbiór opowiada o Saint Petersburgu na Florydzie – miasteczku cichym i spokojnym, w którym „zawsze jest gorąco, a palmowe esplanady biegną wzdłuż błękitnego morza, ulice są proste i szerokie, a domy otoczone bujnymi krzewami i drzewami”. To jedno z „sun cities” – miasteczko prawie w całości zamieszkane jest przez emerytów – stąd ten święty spokój, tak bardzo potrzebny im na co dzień. Bohaterowie dni spędzają na zwykłych czynnościach, obdarzając się nawzajem swoim towarzystwem – czytając, obserwując okolicę, robiąc na drutach, pisząc listy do rodziny. O ile jednak cały klimat i atmosfera Saint Petersburga ma jak najwierniej oddawać te cechy, które potrzebne są człowiekowi staremu, tak samo miasteczko aż gotuje się od nadmiaru emocji (co nie jest przecież sprawą łatwą, jeżeli uwzględnimy upalne temperatury każdego dnia). Cicha i spokojna atmosfera miasteczka burzy się w głowie czytelnika wraz z momentem, kiedy ten poznaje szeroki wachlarz bohaterów – bo chociaż mowa o emerytach, ich charyzma przekracza najśmielsze oczekiwania. Każdy z nich niesie za sobą jakąś historię, sympatyzuje z jednym bohaterem, drugiego darząc szczerą i głęboką nienawiścią, posiada swoje dobre i atrakcyjne strony, ale też owe specyficzne pasje, ekstrawagancje, które w oczach innych tworzą go dziwnym. Nad wszystkimi bohaterami króluje zdecydowanie pan Thompson, którego język jest najbardziej cięty, ironia najbardziej wyostrzona, a postrzeganie otaczającego go świata do bólu szczere i najciekawsze. Ale to nie wszystko: temu światu starych ludzi i spokojnego miasta Tove Jansson przeciwstawia dwójkę bohaterów – Joego i Lindę, zakochanych w sobie, młodych, posiadających marzenia, zapatrzonych w siebie, ale jednocześnie obserwujących ludzi, którzy już zdążyli się zestarzeć. Sama Tove Jansson o „Słonecznym mieście” pisała tak: Starałam się napisać książkę o starzeniu się. I opisać miłość między dwójką bardzo młodych i pięknych ludzi mieszkających w mieście starców. (…) Całe miasto, według tego, czego doświadczyłam, jest swego rodzaju przystanią do wymarszu i powrotu, otwartą możliwością ruszenia dokądkolwiek. Słoneczne miasto jest miastem kochanym, okropnym i pełnym życia.
Co ciekawe, inspiracją do napisania tej powieści był pobyt Tove Jansson i Tuulikki Pietila na Florydzie, właśnie w Saint Petersburgu, gdzie miały zamiar zobaczyć statek z filmu „Bunt na Bounty”, jednak to mieszkańcy miasteczka wywarli na artystce największe wrażenie. Joe, chłopak Lindy pracuje zresztą jako strażnik na buntowniczym statku „Bounty” i czeka na ponowne nadejście Jezusa, co charakteryzowało w tym czasie młodych Amerykanów, szczególnie z Florydy.

sloneczne-miasto
Druga miniaturowa powieść – „Kamienne pole” – to historia krótsza i prostsza, niż „Słoneczne miasto”. Głównym bohaterem jest Jonasz, emerytowany dziennikarz, który zamierza zmierzyć się z biografią niejakiego Igreka, którym w głębi serca gardzi. Mimo że dopada go niemoc twórcza, wytrwale zbiera materiały i stara się pisać każdego dnia. Wspomaga się winem, które jednak niewiele potrafi zdziałać na ten zastój w pisaniu. Tworząc biografię Igreka Jonasz spędza trochę czasu ze swoimi dwiema córkami – Marią i Karin. Im więcej jednak dzieli chwil z dziewczynami, tym boleśniej odkrywa, że jego córki są mu zupełnie obce, a każde zadane im pytanie okazuje się swoistą pułapką, którą sam na siebie zastawia – doskonałym przykładem takiej sytuacji jest chwila, w której Jonasz pyta Marię o to, czy podoba jej się w pracy. Zaskoczona tym, że ojca to interesuje Maria pyta zdziwiona, czy ten w ogóle pamięta, w jakiej firmie jest zatrudniona, a Jonasz z bólem odkrywa, że życie córki jest mu zupełnie obce, że więcej wie o Igreku, którego nazwa w „Kamiennym polu” nie jest zresztą przypadkowa. Z biegiem czasu bohater zauważa, że przez pracę, przez swój eskapizm do świata słów jego relacje z rodziną są bardzo odległe, co więcej, nie potrafi sobie nawet przypomnieć wspólnie przeżytych chwil, sytuacji, w których brał udział, krzywd, które wyrządził żonie, słów, które wypowiedział w ferworze emocji… Bliskie zetknięcie się z życiem córek przywołuje go z powrotem na ziemię, a rozliczenie się z samym sobą okazuje się dla niego bardzo bolesne.

„Słonecznie miasto” to zbiór idealnie dobranych powieści – z jednej strony mowa tu o nadziei, jaką niesie ze sobą sun city, z drugiej strony Tove Jansson pokazuje ludzką porażkę i bolesne zetknięcie się z rzeczywistością. Finka pisze w sposób niezwykle prosty, zawierając jednocześnie w każdym swoim słowie drugie znaczenie, uniwersalizm, który nie znika wraz z czasem. Obie powieści – zarówno „Słonecznie miasto”, traktujące o ludzkiej samotności, śmiertelności ciała, uwłaczającej starości, potrzebie komunikacji albo wręcz przeciwnie – wycofaniu się ze świata w głąb siebie, jak i wydane już w latach 80′ „Kamienne pole”, będące najbardziej krytyczną, a zarazem najprawdziwszą historią mówiącą o procesie pisania i pisaniu w samym sobie są tekstami niezwykle głębokimi i dojrzałymi. Tove Jansson prześwietla ludzkie dusze i dostaje się do najbardziej wstydliwych i niewygodnych rejonów, opowiadając o tym z łatwością i trafnością, charakterystyczną dla jej stylu. Na przestrzeni kilku stron porusza bardzo wiele wątków i tematów, które choć opisane krótko, są niekończącym się źródłem dyskusji i rozważań.

Advertisements

5 uwag do wpisu “Sun city – Tove Jansson o raju emerytów

  1. Pingback: Podsumowanie lutego | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s