10 najpiękniejszych książek o miłości

Chociaż Walentynki obchodzimy co roku i obdarowujemy się wzajemnie drobiazgami, spędzając we dwójkę romantyczny wieczór, tak naprawdę niewielu z nas wie, jaka jest historia świętego Walentego. A to opowieść niesamowicie piękna, szczególnie dla mężczyzn, którym tak ogromnie się przysłużył. Posłuchajcie tylko:
Legenda świętego Walentego sięga III wieku i granic Cesarstwa Rzymskiego za panowania Klaudiusza II Gockiego. Walenty z wykształcenia był lekarzem, chociaż z powołania został duchownym. Cesarz za namową swoich doradców zabronił młodym mężczyznom w wieku od 18 do 37 lat żenić się, bo, jak wspólnie uważali, lepszymi żołnierzami są ci mężczyźni, którzy nie mają rodzin. Jednak Walenty sprzeciwił się zakazowi cesarza i udzielał ślubów młodym legionistom. Jak się możecie domyślić – szybko został wtrącony do więzienia. To jednak nie koniec historii, bowiem to właśnie tam Walenty odnalazł miłość – zakochał się w niewidomej córce strażnika. Legenda głosi, że ich miłość była tak silna i piękna, że pod wpływem niej dziewczyna odzyskała wzrok. Nieugięty i złowrogi cesarz postanowił zabić Walentego, gdy tylko dowiedział się o cudzie, jakiego dokonało uczucie tej dwójki. W przeddzień egzekucji, tj. 13 lutego, Walenty napisał list do swojej ukochanej, podpisując go „Od Twojego Walentego”. Dlatego dziś zakochani świętują miłość, wysyłając „walentynki” i podpisując się imieniem Walentego. Historia ta ma jednak, poza samą miłością, drugie dno – tragedię i nieszczęście, ból rozdzielenia dwójki ludzi, dla których nie ma nic ważniejszego niż to, co zrodziło się między nimi. Dlatego corocznie 14 lutego świętujemy swoją miłość i pokazujemy drugiej osobie, jak bardzo nam na niej zależy.

Chociaż każde walentynki spędzam samotnie – zeszłoroczne wyjątkowo spędzałam z Knausgardem, a to chyba nie najlepsze towarzystwo na ten dzień – uwielbiam czytać o miłości. I nie myślę tutaj wcale o książkach Evansa, Sparksa czy Michalak, bo za tymi nie przepadam. Sięgam nieco wyżej, zatapiając się nie w romansach, ale właśnie w książkach, o miłości – czasem filozoficznych, czasem pogmatwanych, jednak zawsze mających głębsze znaczenie i – prawie zawsze – nieszczęśliwe zakończenie.
Dziś przygotowałam dla Was listę 10 najpiękniejszych książek o miłości według mojej subiektywnej oceny.

walentynki

Więc to jest miłość. Odwieczny cud. Potrafi przerzucać tęcze snów ponad szarym niebem faktów i użycza romantycznych blasków nawet kupie łajna. To cud, a jednocześnie piekielne szyderstwo.

Eric Maria Remarque „Łuk triumfalny”
To najpiękniejsza książka o miłości, jaką kiedykolwiek czytałam. Co prawda miałam chyba 16 lat, kiedy po nią sięgnęłam, ale byłam pod wrażeniem jej wrażliwości. Kiedy rozmawiałam z przyjaciółką na jej temat byłam w stanie tylko wykrztusić „Jak oni pięknie mówią o miłości!” – bo przez większą cześć fabuły bohaterowie rozmawiają ze sobą nawzajem o tym, czym jest miłość.
Głównym bohaterem powieści jest Ravic, lekarz, który nielegalnie przeprowadza operacje w cieszącej się dobrą sławą klinice. Pewnego dnia zupełnie przypadkiem poznaje kobietę, która, jak mu się wydaje, wypełni jego puste życie. Jednak los chce też, aby w tym czasie w życiu Ravica ponownie pojawił się gestapowiec, który niegdyś go torturował. Mężczyzna musi rozliczyć się z przeszłością, wyruszając w przymusową, choć niepewną drogę do obozu uchodźców.

Śnij mi się, śnij jak najczęściej, co noc, jeśli możesz. Czy tak dużo wymagam? Nie dręczę cię, żebyś mi odpisywał, ale przynajmniej śnij mi się.

Wiesław Myśliwski „Ostatnie rozdanie”
Mogę powiedzieć, że jestem świeżo po lekturze tej książki, bo skończyłam ją późną jesienią. „Ostatnie rozdanie” było jedyną książką Myśliwskiego, której jeszcze nie poznałam. Wypożyczyłam ją kiedyś z biblioteki, ale przez nadmiar lektury oddałam, przeczytawszy tylko 20 stron, dlatego kiedy w listopadzie po nią sięgnęłam powiedziałam sobie, że nic i nikt nie przeszkodzi mi w jej lekturze.
O samym „Ostatnim rozdaniu” nie ma za wiele co opowiadać, bowiem wszystkie powieści Myśliwskiego są tak samo magiczne i niesamowite, filozoficzne, dotykające prawdy o żyiu i istnieniu człowieka. Poza wieloma sferami życia, o których autor pisze, jest też miejsce na uczucie dwojga ludzi w postaci listów – kobiety porzuconej do ukochanego, który ją porzucił. Z każdym listem jej uczucie, tak samo zresztą jak ona sama, staje się dojrzalsze. Kobieta się starzeje, ale nie starzeje się jej miłość. Jej jedynej nie jest w stanie zmienić czy wyrzec się w swoim życiu.

Jedynym bólem jaki przeraża mnie w śmierci, jest to, że można umrzeć nie z miłości

Gabriel Garcia Marquez „Miłość w czasach zarazy”
Kiedy robi mi się smutno dlatego, że wciąż jestem sama, przypominam sobie postać Fiorentino Arizy z „Miłości w czasach zarazy”. To bękart i poeta, który zapałał gorącym uczuciem do porządnej i ułożonej Ferminy Dazy, a czekać na jej miłość musiał dokładnie… 51 lat, 9 miesięcy i 4 dni. Przedtem bowiem podzieliło ich nie tylko życie, ale również postać innego mężczyzny – Juvenala Urbino. Złączyli się dopiero po jego śmierci, kiedy Fiorentino pomagał Ferminie znieść wdowieństwo.
To najlepsza po „Stu latach samotności” książka Gabriela Garcii Marqueza, która skradła moje serce już w gimnazjum. Obecnie poluję na „białe” wydanie, dlatego bardzo proszę o informację, jeżeli będziecie je widzieć gdzieś dostępne.

Kobiety nie mają litości nad mężczyznami, których nie kochają.

Aleksander Dumas „Dama kameliowa”
Kiedy skończyłam czytać „Damę kameliową”, dosłownie zalałam się łzami. To taka historia, w której nie ma szczęśliwego zakończenia z dopiskiem „i żyli długo i szczęśliwie”. Powieść jest tym bardziej intrygująca, że opowiada o miłości pomiędzy młodym mężczyzną, prawie chłopcem, a dojrzałą, chociaż bardzo piękną kurtyzaną. Klientelą Małgorzaty Gautier są panowie z najwyższych kręgów paryskiego towarzystwa, w jakiś sposób jednego dnia jej kochankiem zostaje również młody blondyn – Armand Duval. Już po pierwszym spotkaniu para zakochuje się w sobie, jednak na drodze ich miłości staje wiele przeszkód – nie tylko ojciec Armanda, ale przede wszystkim gruźlica, na którą choruje Małgorzata…

Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość.

Bolesław Prus „Lalka”
Tej książki nie trzeba nikomu przedstawiać, chociaż uważam, że warto powiedzieć o niej kilka słów, bo jest niedoceniona. Jej piękno, wrażliwość i mądrość ulatują wielu czytelnikom tylko dlatego, że nadano jej miano lektury szkolnej, a to przecież niesprawiedliwe.
„Lalka” to genialna powieść polska, konfrontacja pozytywistycznego idealizmu z realizmem. To historia źle ulokowanych uczuć, zdrady i złudzeń. To w końcu dramat – bo nie każda miłość może być miłością spełnioną, szczególnie jeżeli obiektem uczuć jest kobieta tak wyrafinowana, jak Izabela Łęcka.

Miłość nie wyraża się w pragnieniu spółkowania (to pragnienie dotyczy przecież niezliczonej ilości kobiet), ale w pragnieniu wspólnego snu (to pragnienie dotyczy tylko jednej kobiety).

Milan Kundera „Nieznośna lekkość bytu”
Miłość jest przypadkiem. O tym, w kim się zakochujemy, decyduje przypadek. To, że decydujemy z daną osobą zamieszkać też jest dziełem przypadku. Nasze życie mogłoby się zmienić pod tym jednym i prostym, a jak wiele znaczącym słowem – przypadek. Tomasz spotyka Teresę – a jakże – przypadkiem. Jest akurat w knajpie, w której kobieta kelneruje. Daje jej swój numer telefonu i mówi, że gdyby była kiedyś w Pradze, chętnie by się z nią spotkał. Teresa przyjeżdża do niego przy najbliższej okazji z „Anną Kareniną” pod pachą i burczącym z głody brzuchem. Z wstydem, że przed tak idealnym mężczyzną pokazuje swoją słabość, jaką jest fizjologia człowieka. Sytuację pogarsza fakt, że dostaje gorączki i Tomasz zmuszony jest się nią opiekować. Teresa leży na kanapie i, chociaż wcześniej żadna kobieta nie nocowała u Tomasza, zostaje na noc. Zostaje już na zawsze. Spotkanie miłości swojego życia nie przeszkadza jednak mężczyźnie w posiadaniu licznego grona kochanek i stałego powiększania go o nowe osoby, bowiem jak sądzi, miłość i seks to dwie odrębne sprawy.

Chcę przed panią otworzyć całe moje serce i przekonać panią, że chociaż zawsze byłem głupcem, nie zawsze byłem łotrem.

Jane Austen „Rozważna i romantyczna”
Jane Austen przez całe życie była singielką i chyba tylko dzięki temu możemy czytać wszystkie klasyczne romanse, które wyszły spod jej pióra. „Rozważna i romantyczna” to moja ulubiona książka Angielki, najbliższa mojemu sercu i postrzeganiu świata. Kiedy po śmierci męża pani Dashwood przeprowadza się z córkami do posiadłości w Barton nie wie jeszcze, jak bardzo odmieni się ich życie… Uczuciowa i impulsywna Marianna marzy o mężczyźnie szarmanckim, wrażliwym, lubiącym te same lektury co ona, zaś łagodna i rozważna Eleonora zamierza oddać serce jedynie człowiekowi spokojnemu i odpowiedzialnemu. Niestety świat, którym – zamiast prawdziwych uczuć – rządzi pozycja społeczna i pieniądz, może boleśnie rozczarować te pełne uroku, ufne kobiety…

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.

Jane Austen „Duma i uprzedzenie”
Klasyk, którego nie mogło zabraknąć na tej liście. Któż nie wzdycha do pana Darcy’ego? Która dziewczyna nie chciałaby być chociaż przez chwilę Elizabeth Bennet?
Niewątpliwie największą zaletą tej powieści jest ukazanie równości pomiędzy kobietą a mężczyzną, tego, że kobieta może nie tylko dorównywać mu sprytem, błyskotliwością, a nawet wiedzą, ale często biją mężczyzn na łeb.

On się nigdy nie dowie, jak bardzo go kocham. Wcale nie dlatego, że jest przystojny, ale dlatego, że jest bardziej mną niż ja sama. Nasze dusze są jednakowe, niezależnie od tego, co w nich tkwi.

Emily Bronte „Wichrowe wzgórza”
Klasyki ciąg dalszy, bo to ona właśnie w najpiękniejszy i najbardziej dogłębny sposób opowiada o miłości.
Mały chłopiec, Heathcliff, jako osierocone dziecko trafia do domu Earnshawów. Wychowując się w tej zamożnej rodzinie, obdarza odwzajemnioną miłością Katarzynę, córkę swoich przybranych rodziców. Prześladowany przez przyszłego dziedzica Hindleya, poznaje też smak nienawiści. Gdy przekonuje się, że konwenanse mogą pokonać nawet najsilniejszą miłość, znika na trzy lata, aby powrócić jako dysponujący fortuną niewiadomego pochodzenia, demoniczny i bezwzględny mściciel. Od tego momentu nikomu w rodzinie nie będzie łatwo znaleźć własne szczęście.

Jak pociągająca jest kobieta nieświadoma swojej urody.

Malania Mazzucco „Vita”
Na sam koniec zostawiłam prawdziwą perełkę, opowiadającą o miłości dzieci, która przetrwać może całe życie. W 1903 roku dwunastoletni Diamante przybija do brzegów Nowego Jorku jako jeden z licznych włoskich emigrantów. Jedyne rzeczy, które są jego własnością to majtki po ojcu i zaszyte w nich dziesięć dolarów. Dziesięć dolarów na rozpoczęcie nowego życia. Razem z nim w Ameryce pojawia się Vita, dziewięciolatka, którą ma się opiekować. Chociaż kręci trochę nosem, w roli opiekuna sprawuje się fantastycznie – gotów jest oddać jej swoją porcję jedzenia, aby dziewczynka nie była głodna. Oboje muszą przetrwać w pełnym przejmującej nędzy świecie terroryzowanym przez gangsterów z Mano Nera. Czy znajdzie się tu miejsce na ich nieśmiałą miłość? Czy spełni się marzenie Vity, by byli po prostu happy?

To wszystkie moje ulubione książki o miłości. Do każdej z nich z chęcią wróciłabym kolejny raz, a a w tym roku planuję jeszcze odświeżyć sobie lekturę „Miłości w czasach zarazy”, „Łuku triumfalnego” i „Vity”.
Pochwalcie się w komentarzach, jakie romanse Wy lubicie czytać. Może uda mi się coś ciekawego wyłapać?

Reklamy

26 uwag do wpisu “10 najpiękniejszych książek o miłości

  1. Bardzo lubię „Nieznośną lekkość bytu”. Jane Austen to, oczywiście, klasyka – jak ktoś chce romans przeczytać to od niej powinien zacząć. Bardzo lubię też ekranizację oglądać 😀
    Hm, ja bym pomyślała o książkach Kundery generalnie, o „Białych zębach” Zadie Smith (choć miłość to raczej wątek poboczny) czy książkach Joanne Harris.

    Lubię to

      • Zadie Smith polecam generalnie, choć to akurat kwestia gustu, podobno. 😀 Co do Joanne Harris – widziałaś może „Czekoladę”? Polecam książkę, która jest nieco inna niż film, ale i tak przyjemna do czytania. I jeszcze „Świat w ziarnku piasku” bardzo mi się podobał, z tego co pamiętam.
        Na pewno się lista powiększy, coś fajnego przez rok da radę znaleźć 😀

        Lubię to

  2. Większości przyznam, że nie czytałam. Oczywiście Jane Austen to dla mnie podstawa wszystkich podstaw 🙂 Dodałabym moje ukochane Perswazje. Czytałam Miłość w czasach zarazy, ale tak dawno, że kompletnie tego nie pamiętam. Reszta do nadrobienia, acz do Wichrowych Wzgórz jeszcze długo nikt mnie nie namówi 😛

    Lubię to

  3. O! Widziałam kilka podobnych zestawień książek z motywem przewodnim – MIŁOŚĆ, jednak nikt nie wykazał takich pozycji. Przede wszystkim zdziwiła mnie „Lalka”, rzadko kiedy ktoś pisze o lekturach. I to jeszcze w „polecajce”! 🙂 W ogóle w nowej ustawie programowej to jest jeszcze lektura…? Ciekawe 🙂 A jeśli jest, to ciekawe jak długo 🙂

    Fajny post! Taki.. inny niż wszystkie, mimo, że z takim samym tematem 🙂

    Lubię to

    • Bardzo nie lubię oceniania książek przez pryzmat lektur – przecież lektury to niesamowicie wartościowe książki, tylko często źle omawiane… Szczerze mówiąc nawet nie wiem, czy dalej jest lekturą, ale chyba tak 🙂 swoją drogą zerkałam na ten spis i nie wiem o co tyle krzyku…
      Cieszę się, że post Ci się spodobał! Za rok będzie inny 😀

      Lubię to

  4. A ja troszkę na Twoją listę pokręcę nosem ;). W moim zestawieniu na pewno nie pojawiłby się Kundera, „Nieznośna lekkość bytu” to po prostu książka napisana przez mizogina, i to widać; jego wizja miłości bardziej mnie odpycha, niż urzeka. Z całej książki najbardziej zapadł mi w pamięć zapach cudzej waginy na twarzy Tomasza, który tak drażnił Teresę ;). Ogólnie książki nie oceniam zbyt dobrze, jest dosyć pretensjonalna, dużo bardziej podobał mi się „Żart”, ale tam też trudno mówić o jakiejś pięknej historii miłosnej.

    „Miłość w czasach zarazy” też jakoś do mnie nie trafiła, zamiast niej wymieniłabym chyba „O miłości i innych demonach” – odświeżyłam sobie ją niecałe trzy lata temu i ten obraz miłości jako opętania wstrząsnął mną po raz kolejny; zresztą dla mnie ogólnie chyba miłość jest czymś takim, siłą niszczycielską, bo na mojej liście na pewno znalazłaby się „Anna Karenina” (i „Czerwone i czarne”, gdzie, jak wiesz, też uczucie jest w podobny sposób przedstawione).

    A odpowiedź na pytanie „Któż nie wzdycha do pana Darcy’ego?” chyba nie jest taka oczywista… Ja nie wzdychałam – dla mnie jego pogardliwy komentarz, od którego wszystko się zaczęło, był nie do wybaczenia :). Fatalne pierwsze wrażenie :D.

    Podpisuję się za to wszystkimi łapkami pod „Damą kameliową” (Francuzi to potrafią pisać o miłości…) i „Wichrowymi Wzgórzami”! 🙂

    Lubię to

    • Przynajmniej jest ciekawie, skoro się nie zgadzasz! 🙂 Ten zapach waginy był na włosach Tomasza, ale rozumiem o co chodzi. Mi najbardziej w pamięć zapadło to, jak opiekowali się razem psem, jak wszystkie swoje emocje przelali na psa, bo dziecka nie mieli…
      Co do Marqueza to niestety nie mogę się z Tobą zgodzić. „O miłości i innych demonach” mało mi się podobało, podobnie zresztą jak „Rzecz o mych smutnych dziwkach”, za to „Miłość w czasach” zarazy jest jedną z moich ulubionych książek 🙂 „Anny Kareniny” jeszcze nie czytałam, dlatego nie znalazła się na tej liście, ale kiedy przeczytam, to pewnie będzie miała miejsce w takich podobnych zbiorach. Muszę szczerze powiedzieć, że przy pierwszym spotkaniu w ogóle nie polubiłam Pana Darcy’ego ani całej „Dumy i uprzedzenie”… ale kiedy sięgnęłam po tę książkę kolejny raz, przepadłam. Chociaż trzeba przyznać, że faktycznie – przy pierwszym kontakcie nie wypada on najlepiej 😀
      Cieszę się, że z dwoma pozycjami się zgadzasz – „Dama kameliowa” wzruszyła mnie kiedyś do głębi.

      Lubię to

      • Też tak uważam, zawsze dyskusja trochę nabiera rumieńców, kiedy pojawiają się rozbieżne zdania :). Pardon, włosy, twarz, w każdym razie wagina się zgadza ;). A czym Ci podpadło „O miłości…”? Tak z ciekawości pytam :). Właściwie to mnie nie dziwi, większość czytelników Marqueza wypowiada się o niej jako o raczej przeciętnej, ale jakoś w moją wrażliwość wybitnie trafia; cóż, różne rzeczy różnych czytelników wzruszają. A co do „Anny Kareniny”… Nie wiem, jak ją odbierzesz, nie wszyscy podzielają ten zachwyt, dla wielu główna bohaterka jest bardzo antypatyczna, a cała powieść nie jest wcale o miłości, a raczej o jakichś uczuciowych kaprysach w stylu madame Bovary, ale między tymi dwiema bohaterkami, ich podejściem do życia, sposobem odczuwania, jest moim zdaniem ogromna przepaść. Wrócimy do rozmowy, jak przeczytasz, ciekawa jestem Twoich wrażeń :).

        Lubię to

      • „O miłości i innych demonach” czytałam jeszcze w liceum. Pamiętam, że odrzuciła mnie wtedy forma ich miłości – bardzo, bardzo intensywna i to, że on był księdzem. Zdecydowanie bardziej wolę „Sto lat samotności” czy choćby „Jesień patriarchy”, która jest okropnie trudna, przez wielu znienawidzona, ale moim zdaniem genialna 🙂 Czytałaś? Bo tam też jest rzecz właśnie z waginą, która mogłaby Cię odrzucić 😀
        Mam wrażenie, że „Anna Karenina” przypadnie mi do gustu, tym bardziej, że i „Pani Bovary” uważam za świetną lekturę. Emma co prawda jest specyficzna i denerwująca, ale to bohaterka żywa, z prawdziwymi emocjami 🙂

        Lubię to

  5. A mnie w „O miłości i innych demonach” urzekło to, że mimo tej intensywności i nawet mimo tego, że on był księdzem, to było uczucie czyste. (W takim sensie, w jakim Thomas Hardy pisał o Tessie d’Urberville, że była kobietą czystą – choć, znając rozwój wydarzeń w powieści, wielu mogłoby się z tym kłócić). Natomiast w „Miłości w czasach zarazy” zraziło mnie to, że piękny koncept czekania na miłość został zbrukany sposobem, w jaki Florentino umilał sobie ten czas oczekiwania – w łóżkach innych kobiet ;). Ale cóż, nie wszystkie opowieści muszą do każdego trafiać :). „Jesieni patriarchy” jeszcze nie czytałam, ale przeczytam, waginy mi niestraszne :D.

    Polubione przez 1 osoba

    • A to chyba takie typowe dla Marqueza – jego bohaterowie nigdy nie mają jednej miłości, zawsze wikłają się w jakiej romanse. Choćby dokror Juvenal Urbino z „Miłości w czasach zarazy” – ideał, który jednak też miał romans… Ten erotyzm i latynoska namiętność jest charakterystyczna dla jego pisarstwa. 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s