Bogini z biczem

Czytanie w oryginale zawsze mnie pociągało, bo to tak naprawdę dopiero wtedy – kiedy zna się język na tyle dobrze, żeby delektować się lekturą w nim – ujawnia się rzeczywisty styl autora. Od kiedy tylko w liceum zaczęłam interesować się specyficzną przyjaźnią, jaką nawiązał Mickiewicz z Puszkinem, a następnie osobą Dostojewskiego, marzyłam o tym, aby czytać mistrzów w oryginale. Pragnieniem tym podzieliłam się ze swoim korepetytorem z angielskiego, który przygotowywał mnie do matury rozszerzonej i sam bardzo dobrze władał rosyjskim. No ale właśnie – angielski. Rosyjski, hiszpański i któryś z języków skandynawskich to marzenia bardzo odległe, a angielski jest tu i teraz. I chociaż uczę się tego języka już ponad dziesięć lat i powinnam władać nim jak rdzenna Angielka, to tak naprawdę wciąż mówię na poziomie, który mnie nie zadowala. Brakuje mi słów, zacinam się, rozmyślając nad tym, co chcę powiedzieć, szukam w głowie synonimów. Jednym z moich noworocznych postanowień było, aby oglądać przynajmniej jeden film po włosku w miesiącu i czytać jedną książkę po angielsku, dlatego w styczniu postanowiłam zmierzyć się z „Venus in Furs”.

zdj2

Z wyborem tej lektury wiąże się cała dłuższa historia. Na początku chciałam zamówić jedną książkę, ale kiedy przeglądałam ofertę wydawnictwa Ze słownikiem nie potrafiłam się zdecydować. Co chwilę czytałam fragment „Around the World in 80 days” a „The Jungle Book”. W końcu jednak stwierdziłam, ze na pierwszy raz lepiej wziąć coś krótszego, bo wtedy sprawdzę, czy taka forma nauki mi odpowiada, nie męcząc się przy tym z dłuższym tekstem. Postawiłam na „Strange case of Dr Jekyll and Mr Hyde”, z tym że zdecydowałam się dobrać jeszcze jedną krótszą powieść, która cenowo by mi odpowiadała. Wybór padł na „Venus in Furs”, bo to klasyk, tytuł jakoś brzmiał mi znajomo, więc wpakowałam książkę do koszyka i zapłaciłam, nie sprawdzając nawet opisu z tyłu. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy otwierając paczkę przeczytałam na okładce słowa-klucze jak: erotyk, masochizm, bicz, gra w panią i służącego. Szczęka mi opadła i nawet chciałam książkę odesłać, bo to absolutnie nie moje klimaty, ale kiedy trochę ochłonęłam stwierdziłam, że więcej z tym będzie zachodu niż z czytaniem. Postanowiłam stawić czoła wyzwaniu.

Bohater, którego poznajemy zaraz na samym początku książki marzy o tytułowej Wenus w futrze – kobiecie, która będzie absolutną boginią, której będzie musiał być podległy, która będzie mogła go w jakiś sposób karać za przewinienia i złe czyny. Sen, ku jego stracie, trwa jednak krótko, a mężczyzna musi na nowo stawić czoła rzeczywistości. Ku jego zdziwieniu odnajduje jednak swoją Wenus w najbardziej nieoczekiwanym miejscu – w mieszkaniu przyjaciela. Bo to właśnie obraz zatytułowany „Wenus w futrze” zdobi jedną ze ścian Severina Kusiemskiego. Ale nie jest to obraz zwyczajny – to potężne malowidło przedstawiające mężczyznę leżącego na ziemi, przygwożdżonego do podłogi przez bóstwo. Jest to zresztą inscenizacja lat, które Severin spędził u boku pięknej Wandy, w której kochał się na zabój i która jego kochała nie mniej. Północ i południe, ogień i woda, wierzący i poganka – te dwa odmienne światy zetknęły się ze sobą, aby się stopić, stać się jednym ciałem, jednym organizmem, a to, jak się domyślacie – mieszanka wybuchowa. Po krótkiej znajomości Severin wyznał Wandzie miłość i poprosił ją o rękę. Był gotów stać się jej sługą, aby tylko zyskać jej miłość – co więcej, on pragnął być jej sługą, a małżeństwo, w jego opinii, to właśnie oznaczało. Po dłuższym wahaniu kobieta zgodziła się. Wyjechali razem do Florencji, gdzie Severin stał się Gregorem, sługą pięknej Wandy von Dunajew, był jej psem, był jej niewolnikiem. Mogła z nim robić co tylko chciała i… co on chciał. A on pragnął, by kobieta okazywała mu swoją wyższość, by go karała chłostą aż do utraty zmysłów. Chociaż zakochana w nim Wenus z początku nie potrafiła się przemóc, z czasem odnalazła w tej „grze” przyjemność i wykorzystała ją do swoich celów…

That woman, as nature has created her and as man is at presents aducating her, is his enemy. She can only be his lave or his depost, but never companion. This she can become only when she has the same rights as he, and is his equal in education and work. At present we have only the choice of being hammer or anvil.

wenus

Bałam się tej lektury nie tylko ze względu na język, ale przede wszystkim jej tematykę – w końcu to od nazwiska autora wziął się termin „masochizm”, a niektóre z opisywanych scen zawierają wątki autobiograficzne. Wielką miłością życia Leopolda von Sacher-Masocha była zresztą Wanda, której imię pojawia się w wielu jego dziełach – nie tylko w „Venus in Furs”. Ale uspokajałam się myślą, że przecież książka została napisana w XIX wieku i mimo że wywołała skandal i zyskała miano kontrowersji towarzyszące jej aż do dzisiejszych czasów, tak naprawdę wiele się przekazywało, ale nie bezpośrednio – nie o wszystkim wypadało pisać. Podobnie zresztą zachował się Dickens w „Oliwerze Twiście”, opisując dzieje biednej Nancy, mieszkającej z szajką złodziei. Sprytny czytelnik domyślił się, że dziewczyna sypia z każdym z nich, ale nie było to napisane. Co innego z powieściami francuskimi – jak „Nana”, gdzie poziom erotyzmu wzrasta z każdym nowo poznanym przez bohaterkę mężczyzną. Jednak faktycznie w „Venus in Furs” nie było scen stricte erotycznych. Wanda rzeczywiście, czasem na samą prośbę Severina, czasem na swoje życzenia, karała go biczem, jednak nie było w tym elementu, który miałby podniecać. Wszystko, co zakazane, pozostawione jest wyobraźni i kreatywności czytelnika. Ponadto cała historia jest silnie ukorzeniona w historycznej filozofii – filozofii pogaństwa, bóstw, erotyzmu i cielesności. Tutaj nic nie dzieje się przypadkiem, na wszystko jest teza, którą ciężko obalić. Mnóstwo jest też opisów różnic pomiędzy kobietą, a mężczyzną, boginią, a zwykłym człowiekiem, w końcu kulturą południa i północy.

Man is the one who desire, woman the one who is desired.This is woman’s entire but decisive advantage. Trough man’s passion, nature has given man into woman’s hand, and the woman who does not know how to make him her subject , her slave, her toy, and how to betray him with a smile in the and is not wise.

Przyznam szczerze, że sięgając po „Venus in Furs” mocno przeceniłam swoje językowe możliwości. Biorąc do ręki książkę byłam pewna, że przeczytam ją w dwa, trzy dni, tymczasem wgłębianie się w treść i słownictwo zabrało mi prawie trzy tygodnie! Mnóstwo tutaj słówek, kwiecistych synonimów do wyrazów, które już znałam. Liczyłam się z tym, że w kontekście treści powieści wiele ze słów zmienia znaczenia, natomiast nie sądziłam, że będzie ich aż tyle.
Na lutym zostawiłam sobie cieńszą powieść – „Strange case of Dr Jekyll and Mr Hyde” i żywię głęboką nadzieję, że z tym pójdzie mi lepiej.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Bogini z biczem

  1. Ja czytałam tego wydawnictwa „The Story of Doctor Dolittle”, bo mój angielski jest bardzo zakurzony i chciałam zacząć od czegoś łatwego 😀 Czytało się (pod względem językowym) dobrze, ale powrót do lektur dzieciństwa obfituje w niespodzianki! Niedługo recenzja na blogu 🙂

    Polubienie

  2. Pomysł z książkami wydawnictwa rewelacyjny! A wpadka z Wenus bardzo zabawna 😀 Spodziewałabym się po Tobie, że bardzo dokładnie sprawdzasz kolejne lektury, zanim się do nich zabierzesz. To raczej ja jestem znana z niechlujności w tym temacie i zabierania się za książki np. tylko dlatego, że spodobała mi się okładka 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s