Czy warto jeszcze czytać klasykę?

Mimo że żyjemy w czasach, w których coraz więcej czytelników wybiera książki elektroniczne, rynek książki papierowej kwitnie. Młoda proza polska cały czas zaskakuje nas co ciekawszymi pisarzami i powieściami, a i te zagraniczne potrafią się przecież okazać fascynującą literacką przygodą. Nie sposób nie wspomnieć też o pięknych wydaniach – czy to nowych pozycji, czy kolejnych ich edycji – ładnie zrobione książki cieszą oko podczas czytania, są ozdobą nie tylko biblioteczki, ale całego domu. Kosztują też nie mało, ale to tylko podkreśla ich wartość. W związku z tym nasuwa się oczywiste pytanie: Czy warto jeszcze dziś sięgać po klasyków?

klasyka3
Po pierwsze: klasyka jest nudna!
Opisy – to brzmi źle. A jeżeli dodamy do tego jeszcze słówko „prowincjonalne”, to już w ogóle katastrofa. Całe tomiszcza o tym, jak zmienia się pogoda, w jakich odcieniach pasteli jest niebo, a do tego ta wieczna próba wyrwania się bohatera ku wielkiemu światu…
Na szczęście opisy przyrody w klasykach to tylko tło. W dodatku tło naprawdę ujmujące – bardzo czule i drobiazgowo sporządzone. Powiedziałabym nawet, że to urok takich powieści. Czytając, ma się wrażenie, że razem z bohaterem spaceruje się tymi samymi uliczkami, zagląda się w te same miejsca. Za taki sztandarowy i jeden z najlepszych przykładów mogę podać pejzaż wichrowych wzgórz Emily Bronte, albo opis prowincji z „Pani Bovary” Flauberta.

Po drugie: klasyka = lektury szkolne
O nie, nie… Wiem, że blog prowadzony z przyjemności mojej i ku Waszej wielkiej uciesze nie powinien przypominać o czymś przykrym. A lektury szkolne to przecież jedna z największym traum dzieciństwa. Nie dość, że trzeba przeczytać na czas, to jeszcze odpowiadać, napisać kartkówkę, analizować wszystko dogłębnie… Ja zawsze po przeczytaniu całej książki czytałam jeszcze streszczenie, aby się upewnić, że żaden drobny szczegół (imię psa, kolor włosów) mi nie umknął. Ale dzięki lekturom poznajemy literaturę z prawdziwego zdarzenia – pisaną przez duże „L”. Warto zapomnieć o tym, że to czytanie przymuszone i dać się porwać opowieści. Bo klasycy zawsze to robią. Co więcej: robią to dobrze.

Po trzecie: ślimacze tempo
Akcja w klasyce zazwyczaj nie pędzi w porywach do przodu, a raczej sromotnie się wlecze – porównanie pod tym względem współczesnej powieści z klasyką jest więc jak zestawienie ze sobą geparda i ślimaka, ale czyż przez wieczne rozterki bohaterów i wiele zwrotów fabuły powieść nie staje się ciekawsza, nie wciąga nas w swój fikcyjny świat bardziej?

Po czwarte: cenzura
Z jednej strony w klasyce nie pojawiają się żadne sceny miłości pomiędzy kochankami, wszystkiego trzeba domyślić się samemu (w powieści Charlesa Dickensa „Oliver Twist” pojawia postać skromnej dziewczyny Nancy, która mieszka z szajką złodziei, a więc wiadomo, że też prawdopodobnie sypia z kilkoma z nich), ale z drugiej strony „Nana” Emila Zoli to powieść o życiu kurtyzany bez żadnych sentymentalnych słówek. Podobnie ma się sprawa z „Czerwonym i czarnym” Stendhala, gdzie życie miłosne młodego Juliena jest opisywane bardzo skrupulatnie i precyzyjnie. Chyba nie trzeba tutaj wspominać o „Dekameronie”, który pełen jest takich pikantnych opowieści.

Po piąte: powtarzalność
Klasyka się powtarza! Obfituje w postaci, które mają te same lub podobne wzorce społeczne – a to oznacza, że po przeczytaniu kilku takich powieści, sięgając po kolejną od razu będziemy wiedzieć, jak wygląda fabuła książki, co się stanie, kto z kim będzie rywalizował i komu się uda (a że w klasyce istnieje niepisana zasada, że „dobro zawsze zwycięża”, to odgadnięcie zakończenia akcji nie jest najmniejszym wysiłkiem). Czy jest więc sens ją czytać?
A no okazuje się, że jest, bo klasyka to przede wszystkim szeroki wachlarz archetypów , toposów i wzorców kulturowych. Powtarzalność to lepsze rozumienie literatury i lepsza jej znajomość.

Po szóste: klasyka jest albo smutna, albo sentymentalna
Rozważania o miłości pani Austen czy podniosłe utwory Mickiewicza albo Słowackiego? Przecież cały Internet śmieje się z polskich wieszczów, więc chyba lepiej dać sobie spokój z podobnymi doznaniami? To samo tyczy się chyba Austen… jej wyidealizowany świat z perfekcyjnym kochankiem już nie istnieje i nie będzie istniał. Powściągliwe w uczuciach panny i sztywni mężowie to już nie jest nasza rzeczywistość. Dla swojego dobra lepiej sobie chyba zaoszczędzić podobnych doznań…
A może… a może warto się przekonać? Klasyka to nie tylko podniosłość i sentymentalizm. Klasyka dzieli się na wiele rodzajów – wśród których fani kryminału znajdą pierwsze powieści z tego gatunku, sięgając np. do Agathy Christie. Fani grozy z pewnością odnajdą się w opowiadaniach Edgara Allana Poego, a ci, którzy lubią fantastykę mogą przecież sięgnąć do „Frankesteina” Sheley. Znajdzie się też coś dla tych, którym w głowie przygoda – Robinson Cruzoe brzmi znajomo, prawda?

Po siódme: klasyka jest niebezpieczna
Może w dzisiejszych czasach nikt już nie wpadłby na taki pomysł, jak kiedyś (mam na myśli falę samobójców po wydanych „Cierpieniach młodego Wertera” Goethego) i nie rezygnowałby z życia ze względu na jakąś książkę i nieudane podboje sercowe jakiegoś młodzieńca, ale kiedyś podobne powieści właśnie w taki sposób oddziaływały na ludzi.
To jest niewątpliwym dowodem na to, że klasyka wywiera wpływ. Nie idźcie śladem jego starszych fanów, ale przeanalizujecie tę i podobne książki właśnie pod tym względem, bo wniosek może okazać się zaskakujący.

Po ósme: klasyka nie uczy nas niczego nowego
To, co jest wartością klasyki dla nas okazuje się czymś, co już przecież znaliśmy, a może i nawet podobne przypadki zdarzyły się w naszym życiu. Poza tym klasyka jest przestarzała – a to oznacza, że na wiele spraw mamy już zupełnie inne spojrzenie (np. rola kobiety i mężczyzny w społeczeństwie).
Ale klasyka oznacza też przecież to, co pierwsze. To właśnie w tych powieściach pojawiają się po raz pierwszy pewne literackie trendy, myśli charakterystyczne dla danej epoki, czy choćby panująca w danej epoce moda…

Po dziewiąte: klasyka jest ograniczona
Ile można w kółko o tym samym? Miłość, historia, honor, zdrada? Okazuje się jednak, że można i to wiele razy. Przy każdym nowym odczytywaniu klasyki znajdziemy coś, co nas zaskoczy – czy to pozytywnie czy negatywnie – i da jeszcze inne spojrzenie na książkę. Klasyka jest niewyczerpana.

Po dziesiąte: klasyka jest obecna we współczesnych powieściach
Skoro w wielu dzisiejszych utworach przejawią się jakieś nawiązania – np. analizy czy rozmowy bohaterów o jakimś klasyku czy jego dziełach – po co ją czytać? Co ciekawsze wątki wyłapiemy przecież z prozy współczesnej, specjalnie się nie wysilając. Poza tym obecnie spojrzenie na klasykę nieco się zmieniło, więc chyba łatwiej i użyteczniej jest mieć świeże spojrzenie na te powieści, niż z czasów, kiedy zostały one napisane, prawda?
Jestem jednak zdania, że klasykę trzeba samemu przeczytać (wielokrotnie też przemęczyć), samemu do niej dojrzeć i samemu ją zrozumieć. Wiecie, ile razy ja się nie zgadzałam z kimś, jeżeli chodziło o klasykę? W drugiej części „Mojej walki” Knausgard opisywał jakieś niedopatrzenia w „Braciach Karamazow” – do dziś uważam, że pozwolił sobie na spore nadużycie.
Poza tym nie znając klasyki możemy źle zrozumieć daną sytuację literacką. Klasyka literacka (podobnie jak na przykład w kanon muzyczny czy kinematograficzny) jest niezbędna do zrozumienia współczesności.

Po jedenaste: klasyka oznacza brzydki druk i śmierdzące kartki
Mieliście kiedyś w rękach książkę, która rozsypuje się w rękach? Ja czytałam taką, które kartki kruszyły się od palcami. Straszne uczucie – jakbym była świadkiem umierania danego egzemplarza. Brr! Ale dla tych, którzy lubią kolekcjonować ładne wydania mam dobrą wiadomość: dzisiejszy rynek książki obfituje w tak piękne reedycje książek, że klasyka nie powinna już dłużej być Wam straszną!

Po dwunaste: klasyka jest stara
W końcu doszliśmy do ostatniego punktu z tej listy. Klasyka jest stara, a to oznacza wszystko to, co wymieniłam powyżej: nudna, nieaktualna, powtarzająca się, ograniczona. Jeżeli dalej nie czujecie się przekonani do wartości klasycznych dzieł, to warto pamiętać o tym, że klasyka to przecież Marquez, to słynny „Ojciec Chrzestny” Maria Puzo, to „Zabić drozda” czy „Lot nad kukułczym gniazdem”. Klasykę tworzą też… powieści współczesne!

Dwanaście powodów – to nie dużo. Ale wystarczająco, aby poczuć się przekonanym… lub nie 😉 Czytajcie jednak!

Klasyką nazywa się książki cenione przez tych, którzy przeczytali je i pokochali; jednakże równie cenne są one dla tych, którzy mają szczęście czytać je po raz pierwszy w odpowiednim momencie swojego życia, by najwięcej wyciągnąć z nich dla siebie. – Italo Calvino

Klasyk jest taką książką, wobec której teraźniejszość staje się szumem w tle, ale która jednocześnie nie może bez tego szumu istnieć. – Italo Calvino

Reklamy

19 uwag do wpisu “Czy warto jeszcze czytać klasykę?

  1. Świetny wpis, i ciekawy temat poruszyłaś 🙂 Oczywiście, zgadzam się: klasykę warto czytać! Choćby z tego powodu, że dała podwaliny pod współczesną literaturę i bez znajomości tego, co było, pewnych niuansów i kontekstów po prostu się nie wyłapie. Ja sama mam wielką radochę, jak w książce współczesnej odnajdę jakieś nawiązania do klasyki 😀 To tak, jakby autor dawał tajne znaki, które udało mi się odczytać!

    Polubione przez 1 osoba

    • Dzięki! Ja często tęsknie za klasyką – szczególnie kiedy czytam wiele współczesnych powieści jedna po drugiej. Poza tym tak jak mówisz, klasyka dała podwaliny pod współczesną literaturę – i to jest chyba główny powód ZA 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      • Osobiście uważam, że to najważniejszy powód. Poza tym ja mam w sobie taką ciekawość „skoro jest to książka uznana to czy słusznie? Co w niej takiego jest?”, więc nie ma wyjścia: trzeba spróbować przeczytać 😀

        Lubię to

      • O, ja też tak mam! 🙂 Dlatego sobie powiedziałam, że – odbiegając od tematu klasyki – jeżeli Murakami dostanie Nobla, to się zmuszę do przeczytania przynajmniej jeszcze kilku jego powieści.

        Polubione przez 1 osoba

      • 😀 Zmuszać się chyba znowu nie ma co 😉 Ale to już każdy ma swój system. Ja zwykle daję pisarzowi dwie szanse, potem, jeśli nie zaiskrzy to stwierdzam, że widocznie jego książki nie są dla mnie.

        Lubię to

      • Ja czytałam tylko „Na północ od granicy…” i bardzo mnie to zniechęciło. Chcę sięgnąć po takie książki, które mają dobre opinie – np. „Norwegian Wood”. Ja jestem uparta, Pilchowi dałam wiele szans, ale i tak nie zaiskrzyło 😛

        Polubione przez 1 osoba

      • Ja już po prostu nie mam tyle czasu, by testować jednego autora bez końca 😉 Ale jeśli chodzi o Murakamiego to chyba faktycznie nie zaczęłaś od najlepszej książki.

        Lubię to

  2. jak zwykle tekst dobry i dobrze napisany. Może bym nie komentowała, chociaż bardzo lubię, ale na koniec poruszył mnie cytat z Italo Calvino ( nie znam tego autora, ale z faktu, że został przytoczony, przypuszczam, że Twoim zdaniem sam jest klasykiem). Co mnie zastanawia? To, że według niego każdy autor, który ma pewna liczbę czytelników może być uznany za klasyka?

    Lubię to

    • Dziękuję bardzo 🙂 Italo Calvino to klasyk literatury włoskiej, jeden z najpopularniejszych włoskich pisarzy, chociaż tworzący literaturę bardzo dziwną. Tego cytatu nie odbierałabym tak dosłownie, bo tym samym moglibyśmy uprościć do tego stopnia, że każda książka to klasyk.

      Lubię to

      • Kiedyś o wartości książki decydował w pierwszej kolejności wydawca, bo to od niego zależało, czy książka się ukaże i czytelnik będzie miał szansę się z nią zapoznać. Bywały i nadal są dzieła budzące zachwyt krytyki i zdobywające liczne nagrody i takie które są miłe dla czytelników. Co do czytania uznanych dzieł, to prawda, że nęcą, ale nauczyłam się jednego, że nie ma dobrych autorów, są tylko książki, które nam się podobają lub nie w danym momencie

        Lubię to

      • Jest w tym jakaś racja, bo chyba nie ma autora, które wszystkie książki miałby na tym samym (dobrym) poziomie. Ale z drugiej strony to, że jakaś książka nam się nie podoba nie oznacza, że autor nie jest już dobry 🙂

        Lubię to

  3. Klasykę warto i można czytać, ale nie ma takiego przymusu. Nie przeczytałam wielu klasyków (np. za Jane Austen nie wezmę się chyba nigdy) i nie czuję się przez to gorszym człowiekiem czy czytelnikiem. Część książek brzydko się starzeje i nijak nie przystaje do czasów obecnych. Można je czytać, owszem, ale należy brać poprawkę na czasy, w których powstały. A wtedy czuję się, jakbym analizowała źródło historyczne, a nie czytała książkę. Umyka gdzieś ta radość z czytania i w takich przypadkach raczej nie warto się męczyć.

    Lubię to

    • Bywają takie książki – np. w „Nędznikach” była cała rozprawa o tamtejszym żargonie czy strukturze kanałów, ale ja lubię takie fragmenty chociaż faktycznie czasem ciężko przez nie przebrnąć. Uważam, że wszystkiego warto spróbować (nawet Austen), a jeżeli nie spodoba Ci się jedna pozycja i nie chcesz czytać kolejnych, to faktycznie lepiej sobie odpuścić 🙂

      Lubię to

  4. Przytoczyłaś kilka naprawdę trafnych argumentów 🙂 W ogóle świetny tekst 🙂 Z klasyką jest u mnie różnie… Czasem naprawdę potrafię zachwycić się tymi długimi opisami przyrody i wewnętrznych rozterek bohaterów a innym razem ciężko mi przez nie przebrnąć 🙂 Zawsze cieszą mnie natomiast nawiązania do klasyki we współczesnych powieściach, zwłaszcza wtedy gdy mowa o znanych mi tytułach 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję! 🙂 Uwierz, mi też czasem z klasyką bywa ciężko, a i często nie po drodze. „Idiotę” Dostojewskiego czytałam długo, bo jest trudny, a np. „Martwe Dusze” Gogola bardzo mnie zmęczyły. Tak jak napisałam, klasyka to nie tylko sentymentalizm. Ale mimo wszystko warto czasem się przemęczyć 🙂 A nawiązania też mnie bardzo cieszą, czuję się wtedy taka oczytana, że coś wiem, kojarzę 😀

      Lubię to

      • „Idiota” też solidnie mnie wymęczył… Była to pierwsza książka Dostojewskiego, po jaką sięgnęłam i już teraz wiem, że potrzebuję dłuższej przerwy od jego prozy 🙂 Może nie był to dobry wybór na początek?

        Lubię to

      • Mnie się bardzo podobały „Bracia Karamazow”, ale to też dzieło potężne i dość ciężkie. Czytałaś „Zbrodnię i karę”? To piękna książka i wcale nie ciężka. Spróbuj przeczytać coś łatwiejszego – np. opowiadanie „Łagodna”, albo „Białe Noce”, powieść epistolarną „Biedni ludzie” czy choćby „Gracza”, zawierającego wątki autobiograficzne. Czasem lepiej zacząć od może nie tych najbardziej popularnych, ale lżejszych powieści, żeby się z autorem oswoić 🙂

        Lubię to

  5. Pingback: Pragnienie zemsty – od serca, aż po umysł | Niebieska Papużka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s