Życie Polaków za granicą

Jeszcze paręnaście lat temu to, że ktoś mieszka za granicą, a co więcej – ma partnera z obcego kraju – budziło sensację. Dziś prawie każdy z nas w gronie znajomych ma kogoś, kto już wyjechał, albo przynajmniej marzy o wyjeździe za granicę. Powody są różne: młodzi ludzie najczęściej myślą o polepszeniu standardu życia i większych zarobkach, ci bardziej odważni stawiają na przygodę, jeszcze inni chcą rozwijać swoją naukową karierę. Ja podobnymi przykładami mogę sypać jak z rękawa: najpierw wyjechała moja ciocia z wujkiem do pracy w Niemczech, a że urodziła im się tam najpierw jedna córka, potem druga, postanowili zostać. O powrocie do Polski nie myślą, zakorzenili się już tam do tego stopnia, że obie ich córki, a moje kuzynki, po polsku nie mówią prawie wcale – potrafią porozumieć się jedynie niegramatycznym zbitkiem śląskich wyrazów. Jedna z sąsiadek z poprzedniego miasteczka, w którym mieszkałam, wyprowadziła się na stałe do Szkocji. Inna, z którą obecnie mieszkam płot w płot, wraz z mężem i czteroletnią córeczką w ślad za swoim bratem wyemigrowała do Holandii. Chcieli wrócić, ale po namyśle stwierdzili, że to im się zwyczajnie nie opłaca – życie w Polsce będzie ich więcej kosztować. Gosia, koleżanka z gimnazjum razem z mamą zamieszkała w Southampton, później wyprowadziła się do Walii ze swoim chłopakiem, wraca czasem na wakacje, do życia na wyspach już przywykła. Kiedyś z okazji Erasmusa gościłam u siebie w domu chłopaka, którego ojciec pochodził ze Sri Lanki, a do Niemiec przyjechał za wakacyjną miłością. Ojciec Merel – Holenderki u której to zaś ja byłam na wymianie – mieszkał w Afryce, tam rozwijając się naukowo. Do domu wracał na święta i niektóre weekendy. Moja nauczycielka włoskiego przez rok mieszkała na uroczej, słonecznej wyspie – Lampedusie. Z pewnością by tam została, gdyby nie jej upór, który przywiódł do Polski Salvatore, jej obecnego męża. Sporo, prawda?
tam-mieszkam-zycie-polakow-za-granica-b-iext44402211Najczęściej wybieranym kierunkiem emigracji wśród Polaków są Niemcy i Wielka Brytania. To właśnie tam skupiska Polaków są tak ogromne, że w tłumie na ulicy można usłyszeć znajomy język i nie czuć się obco. A przecież świat jest ogromny i pełen możliwości! O tych bardziej i mniej popularnych celach Polaków, o tym jak im się wiedzie w granicach obcego państwa, co czują, jak postrzegają naszą ojczyznę obcokrajowcy i przede wszystkim: czy warto pisze Malwina Wrotniak.
Swoją podróż dookoła pięciu kontynentów zaczynamy w Ameryce, aby tam ją też zakończyć – z happy endem i spełnionym american dream. Nowy Jork – czy to nie brzmi kusząco? A California, Dolina Krzemowa, wieczne słońce i centrum rozwoju nowoczesnych technologii? Może już nie teraz, ale czy jako dziecko nie marzyliście, aby zamieszkać w typowym amerykańskim domu, mieć amerykańskie święta, cukierki na halloween, jeździć żółtym autobusem do high school?
Albo oglądając Top Gear kręcone w Katarze, nie przemknęła Wam przez głowę myśl, że fajnie byłoby mieć jakieś porsche albo laborghini, kiedy się ma naście lat? Podobno marzeniem przeciętnego młodego Katarczyka jest wybudowanie własnego wieżowca – o tym dowiadujemy się od Anety i Andrzeja, którym katarskie środowisko zaproponowało lepiej płatną pracę.
A co gdyby tak całą resztę roku, a może też własnego życia, spędzić na rajskiej wyspie? Mariusz kończąc swoje wakacje w ciepłym kraju właśnie o tym pomyślał. Nie wiedział, że zaledwie parę miesięcy później będzie mieszkał na Bali, tam żył i zarabiał, ucząc nurkowania. Że weźmie ślub, będzie miał dzieci i dwie służące…
Kto by przypuszczał, że zakochanie się na zabój w uczonym Rosjaninie okaże się biletem bez powrotu na Wyspy Owcze?

Malwina Wrotniak, a właściwie emigranci, z którymi prowadzi rozmowy, snują swoje opowieści przez pięć kontynentów. Każdego z nich rzuciło w innym miejscu – lepszym albo gorszym do życia dla człowieka innej kultury i narodowości – ale jak się okazuje, do wszystkiego można się przyzwyczaić (do wysokiego betonowego płotu zakończonego drutem kolczastym i ciągłych kradzieży też). Co więcej: emigracja uzależnia! Kiedy się już raz spróbuje nigdy kategorycznie nie skreśla się możliwości ponownego wyjazdu, szukania szczęścia w innych kraju… Nie każdy z nich chce wrócić, nie każdy tęskni, bo Polskę można sobie stworzyć, o polskość w swoich sercach można dbać… a jednak z tych opowieści wysuwają się dwa wnioski, które mocno rzucają się w oczy komuś takiemu jak ja: przeciętnemu obywatelowi, który zwiedzać świat lubi, ale o wyjeździe chyba nigdy nie myślał poważnie. Po pierwsze: nie sposób czuć się swojsko, kiedy nie jest się w swoim kraju, wśród swoich rodaków. Miejscowi zawsze będą nas traktować z pewną rezerwą, brakiem zaufania, zdziwieniem. Po drugie: Polska to kraj niesamowicie zakompleksiony, który lubi sam siebie spychać do parteru. Anglicy i Holendrzy uważają, że jesteśmy sympatyczni i pracowici, Niemcy podziwiają nas za postęp i nowoczesność, jaką osiągnęliśmy w ostatnich latach, dla Kolumbii wartością jest rozwój nauki w Polsce… Czy naprawdę mamy na co narzekać? Nie lepiej przyjąć to, co mamy z uśmiechem i być z tego dumnym?

Nie każdemu się udaje i nie zawsze jest lepiej, ale emigracja uczy, dodaje pokory i pozwala się zdystansować. To lektura absolutnie obowiązkowa dla każdego, kto chociaż raz na poważnie rozważał wyjazd z kraju w obce strony. Malwina Wrotniak dostarcza nam opowieści o państwach, które Polacy wybierają najczęściej jako docelowe miejsce do życia (Wielka Brytania, Niemcy, Szwecja), ale nie szczędzi też kropli szaleństwa, które zasmakujemy w podróży do RPA, Wietnamu, Hongkongu, Ameryki czy Kolumbii. Co ciekawe, jej reportaż poświęcony jest głównie polskim ekspatom, osobom, które wyjechały aby rozwijać swoją karierę, aniżeli tym, którzy szukają pracy na budowie czy zmywaku. Robi się nam więc z tego opowieść niesamowicie ciekawa, motywująca do własnego rozwoju. Czytając co chwilę powtarzałam sobie w myślach, że wiem jeszcze bardzo niewiele, powinnam częściej i bardziej przykładać się do angielskiego, skupiać się bardziej na włoskim, żeby jak najszybciej nauczyć się nowego języka. Ale przede wszystkim „Tam mieszkam” Malwiny Wrotniak pozwala poznać inne kultury, odpowiada na najważniejsze pytania, udziela praktycznych porad dotyczących wyjazdu z kraju i życia za granicą, rozwiewa wątpliwości.

Będąc białym tutaj, zawsze nim będę: kolor włosów i skóry determinuje ceny, podejście do mnie i zachowanie wobec mnie. Nigdy nie będę członkiem społeczeństwa takim, jakim jest Wietnamczyk. Za to często bywam traktowany lepiej.
Mateusz Kotowski, project manager, Wietnam

Długo zajęło mi wyzbycie się wywoływanego przez znajomych z Polski poczucia „chciałaś, to teraz masz”. Te słowa, chociaż nigdy wprost niewypowiedziane, dźwięczały mi w głowie w każdej takiej kryzysowej chwili. Jednym z trudniejszych dla mnie momentów było też zdanie sobie sprawy, że prawdopodobnie nikt nas tutaj nie odwiedzi.
Agnieszka Lewtak, artystka, socjolożka, RPA

To, że mieszkam w Amsterdamie, bardzo mi pomogło się zdystansować do siebie i swoich stereotypów w myśleniu o innych społeczeństwach.
Alina Dragan, była korespondentka radiowej Trójki, Holandia

Advertisements

10 uwag do wpisu “Życie Polaków za granicą

    • Niestety – narzekanie jest naszą cechą narodową, dlatego o ile pojedyncze osoby mogą zmienić swoje myślenie, tak z całym narodem już byłoby ciężko 🙂
      P.S. Przejrzałam Państwa bloga – szalenie interesujący! Będę czytać! 🙂

      Lubię to

  1. Teraz to już w ogóle mnie ta książka ciekawi. 😀
    Dobrze jest poczytać o emigracji inaczej niż w kontekście zmywaka, trudów i tego, że nas będą źle traktować. Zwłaszcza, że to przecież tak nie wygląda w większości przypadków.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s