Sprawa przepołowionych nieśmiertelników

Z Sarą Lund spotkałam się już w zeszłym roku, przy okazji czytania „Dochodzenia”. Razem z nią i podkomisarzem Janem Meyerem z kopenhaskiego wydziału zabójstw próbowałam dociec kto zabił młodziutką Nanę Birk Larsen – nauczyciel, polityk – kochanek czy były chłopak? Oczywiście poległam – ile miałam tropów i wskazówek, tyle było nagłych zwrotów akcji i podpuch, na które się złapałam, a prawda okazała się przerastać ludzkie pojęcie. Meyerowi też się nie udało rozwiązać tej sprawy. Do prawdy dotarła tylko Lund – nieustępliwa, dociekliwa, zaangażowana. I tak też było tym razem, w kontynuacji, chociaż muszę przyznać, że poszło mi nieco lepiej. Po „Dochodzenie 2” sięgnęłam w ramach odpoczynku – „Małe życie”, o którym pisałam Wam kilka postów niżej całkowicie mnie wymęczyło i wyczerpało emocjonalnie, a Pilch – mówiąc trywialnie – tylko mi dokopał. Dlatego sięgnęłam po kryminał… ale „Dochodzenie 2” dosłownie zwaliło mnie z nóg.

dochodzenie

Kiedy w kopenhaskim Parku Pamięci Mindelundem, do którego przyprowadzany jest każdy mały Duńczyk, zostaje znalezione ciało bestialsko zamordowanej prawniczki Anne Dragsholm, Brix już wie, że nie obędzie się bez jej pomocy. Mimo że Lund została odwołana ze swojego stanowiska i przeniesiona do straży granicznej w Gedser po sprawie Nany Birk Larsen (i wypadku Meyera), kopenhaska policja po raz kolejny prosi ją o pomoc i proponuje współpracę. Z początku niechętna w końcu daje się przekonać. Rzuca na, wydawałoby się, moment nudną i monotonną posadę na prowincji i wyrusza do Kopenhagi, a tam… co tu dużo mówić? Sarah od razu widzi to, czego inny nie zauważają, łączy te fakty, które im wydają się całkowicie rozbieżne, przejmuje dowodzenie i sama kieruje sprawą – po swojemu. Podporządkowuje sobie nawet przystojnego Ulrika Strangego, swego czasu wojskowego „Łowcę”, gotowego do największych poświęceń i najbardziej wymagających zadań. To właśnie ona po raz kolejny poświęca pracy swoje rodzinne życie – po sprawie Nany Birk Larsen Sarah straciła nie tylko posadę, ale też syna, który wyprowadził się do ojca. Nawet ciepłe swetry z Wysp Owczych zostały w domu matki… Lund żyje z poczuciem winy i nieznośną świadomością, że w sprawie Birk Larsen kłamali wszyscy – przyjaciele, rodzina, współpracownicy, politycy i pierwsze strony gazet. Dlatego nie od razu się decyduje, kiedy były szef prosi ją o pomoc. W końcu jednak zakłada kamizelkę kuloodporną i wyrusza na wojnę – sama przeciwko wszystkim. Lund nie lekceważy żadnego tropu, starając się odpowiedzieć na te z pozoru oczywiste pytania: kto zabił? Czy była to zbrodnia w afekcie czy rytualny mord? Czy za całą sprawą stoją terroryści tak, jak sugerują wszyscy – od policji, poprzez społeczeństwo, aż po polityków? No właśnie, skoro o polityce mowa, to nie mogło jej przecież tutaj zabraknąć. W czasie trwania akcji książki duński rząd opracowuje ustawę antyterrorystyczną, a nowo powołany minister sprawiedliwości usiłuje zbudować szeroką koalicję. Partia Ludowa walczy z Partią Postępu. Politigården z Agencją Wywiadowczą Narodowego Bezpieczeństwa Wewnętrznego PET. A Lund – ze wszystkimi. Nie straszna jej nawet wojna w Afganistanie czy zadzieranie z szorstkimi i twardymi dowódcami wojskowymi, dla których kobieta powinna znać swoje miejsce w szeregu. Zbierając i porównując do siebie przepołowione nieśmiertelniki stara się uchronić kolejne osoby przed śmiercią i dotrzeć do prawdy. Każdy jednak rzuca jej kłody pod nogi – od żołnierskiego środowiska aż po te policyjne. Jak tym razem poradzi sobie Sarah z tą sytuacją? I czy będzie żałować swojego powrotu?

Lekturą tej książki miałam zamiar odpocząć od ambitnych pozycji i nabrać sił do kolejnego takiego maratonu. „Dochodzenie 2” nie pozwoliło mi jednak odsapnąć. To powieść absolutnie pochłaniająca, wymagająca całkowitego skupienia i koncentracji. Na początku ciężko było mi się połapać w zawiłościach polityczno-kryminalnych, jak miało to miejsce w części pierwszej, ale później czytałam już z zainteresowaniem i przyjemnością. Co więcej – tak bardzo zaangażowałam się w sprawę morderstw bohaterów wojennych, że sama próbowałam rozwiązać zagadkę. Czułam się niczym Sarah Lund (nieskromnie się chwalę) i nawet poniekąd mi się to udało. Sprawca tego całego zamieszania był typem numer cztery na mojej czarnej liście (no powiedzmy, że czwartym, po wyeliminowaniu wszystkich, którzy już wcześniej się wybronili 😀 ).
Główna bohaterka jest dla mnie wciąż postacią dwojaką – bo z jednej strony uwielbiam jej zaangażowanie i ubóstwiam jej spryt, z drugiej zaś denerwuje mnie jej całkowite poświęcenie się sprawie i zepchnięcie rodziny na dalszy plan. Czuć w tej części pewną nostalgię i smutek bohaterki, ale spowodowany przecież przez nią samą. Wszystko co straciła, straciła na własne życzenie. Złapała zaś mordercę i sprawiedliwości, niejako, stała się zadość… To chyba kwestia priorytetów w życiu, a więc też każdego indywidualna sprawa.

Jeśli nic nie czujesz, to nic cię nie zrani.

Kontynuacja pierwszej części „Dochodzenia” to świetny kryminał, wyzwalający z nas kreatywność i umiejętność łączenia ze sobą faktów, które całkowicie do siebie nie pasują. To dobra książka na długie wieczory, z chłodnym i pochmurnym klimatem, aczkolwiek nie pozwalająca odpocząć. Za bardzo wciąga!

Szwedzki gliniarz niespiesznie wszedł do środka. W życiu by nie dostrzegł bomby, chyba, że podeszłaby do niego na ulicy i przywitała się.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Sprawa przepołowionych nieśmiertelników

  1. Pingback: Podsumowanie lata | Niebieska Papużka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s