Spotkanie autorskie z Łukaszem Orbitowskim – Warszawskie Targi Książki

Na Warszawskich Targach Książki miało mnie w ogóle nie być – studiuję zaocznie, więc perspektywa weekendu spędzonego w Warszawie była nie do przyjęcia. Zawsze pozostawał jeszcze piątek, ale sam plan Targów był bardziej interesujący w sobotę czy w niedzielę. Jednak wydarzyło się coś, co spowodowało, że zrobiłam naprawdę wiele, aby jednak na jeden dzień w stolicy zawitać…
Wszystko zaczęło się właściwie ponad rok temu, kiedy zaczęłam blogować – pierwszą zrecenzowaną przeze mnie książką było „Wyznaję” katalońskiego pisarza Jaume Cabré. Zakochałam się w tej książce po uszy, absolutnie przepadłam. Przez kolejne miesiące sięgnęłam po następne wydane przez Marginesy książki Cabré i utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że to pisarz z najwyższej półki, który czaruje słowem, wodzi czytelnika za nos, bawi się nim, a z literaturą robi coś, czego jeszcze nigdy nie spotkałam. Wkrótce Cabré zawitał na liście moich ulubionych autorów… Kiedy dowiedziałam się więc, że pisarz będzie w piątek w Warszawie, na organizowanym przez Empik Apostrofie, nie mogłam nie pojechać!
Tak się szczęśliwie składało, że o 16:00 na Targach odbyło się też spotkanie z Łukaszem Orbitowskim, którego nie mogłam sobie odpuścić. Ale po kolei! 🙂

blog_15
O podróży pisać Wam nie będę, bo była jak każda inna podróż pociągiem – momentami nużąca (momenty te przespałam), chwilami interesująca (kłótnie w komunikacji miejskiej i pretensje pasażerów są naprawdę wciągające – jak dobry kryminał!). Do Warszawy dotarłam po dwunastej, kilka godzin później znalazłam się na Stadionie Narodowym, oczywiście odbyło się nie bez problemów w dotarciu tam, ale dobrzy ludzie zawsze służą pomocą.
Na początku chciałam kupić „Wigilijne Psy”, ostatnio wydaną przez SQN książkę Orbitowskiego. Naprawdę zamierzałam zaopatrzyć się w tylko jedną książkę, ale kiedy dotarłam na ich stoisko, okazało się, że można mieć 3 książki, płacąc przy tym za 2… Wahałam się długo, przeglądałam te książki, chwytałam, odkładałam, czytałam, krążyłam tam i z powrotem, aż w końcu wyszłam z trzema powieściami Orbitowskiego – „Wigilijnymi Psami”, „Szczęśliwą Ziemią” i „Zapiskami Nosorożca”. Zakupu pomógł mi dokonać bardzo miły pan, który przemawiał do mnie trafnymi argumentami:
– Jak się Pani nie spodoba, to da Pani komuś w prezencie…
– Ale ja nie oddają swoich książek…
– No to nie ma szans, na pewno się spodobają!
– Hm… – zastanawiałam się
– Zawsze może Pani zapłacić za wszystkie trzy i będzie po problemie…
– No dobra, biorę!
blog_26

blog_28

A kiedy w końcu zakupu dokonałam i wyszłam szczęśliwa, okrążyłam stadion jeszcze z pięćdziesiąt razy, zatrzymując się gdzieniegdzie i przeglądając co wydawnictwa oferują. Z półek wołali do mnie pełnym błagania głosem m.in. „Beatlesi” i „Krivoklat”, ale nie ugięłam się. Czy dobrze, sama nie wiem, mam wątpliwości… W końcu książek nigdy za mało!

O 16:00 odbyło się spotkanie z Łukaszem Orbitowskim, a właściwie to miało się odbyć, bo przez poprzednią grupę trochę się opóźniło… Sam autor się niecierpliwił, ale w końcu weszliśmy do sali i mogliśmy poważnie porozmawiać o literaturze (oczywiście żartuję z tą powagą 🙂 ).

blog_21

Spotkanie zostało zorganizowane dzięki Fundacji Miasto Słów, a prowadziła je członkini tejże fundacji i profesor Uniwersytetu Toruńskiego – Marlena Cyzman. Na samym początku padło pytanie, czy autor nie czuje się wkurzony tym, że „Inna Dusza” zbiera same pochwały, jest najbardziej rozpoznawalną książką autora i właściwie tylko z nią się go kojarzy – pytanie to oczywiście miało związek z nominacją „Innej Duszy” do Literackiej Nagrody Nike. Autor odpowiedział, że wkurzony się nie czuje, ale bardziej rozczarowany. W końcu napisał już kilka „książeczek”, a wszyscy tylko kierują swoje myśli ku „Innej Duszy”. Przyznał, że miał kiedyś ambicje napisania wielkiej powieści, ale już się ich wyzbył, skoro czytelnicy uważają, że „Inna Dusza” jest tą jego wielką książką.

Teraz będę pisał książki, jakie sam mam ochotę napisać, bez żadnej ambicji bycia wielkim autorem.”

Jedna z czytelniczek zabrała wtedy głos oznajmiając, że gdyby nie „Inna Dusza” nie poznałaby się z twórczością Łukasza. Autor nie zaprzeczył, powiedział, że cieszy się, że wiele osób właśnie ta książka zachęciła do sięgnięcia po jego inne pozycje, ale sam osobiście nie uważa, żeby był to jego największy literacki sukces. Orbitowski wyznał również, że z powodu tej książki rodzina ofiar Balickiego miała do niego liczne pretensje, jakoby ich pokrzywdził, ale spodziewał się podobnej sytuacji.
Pisarz opowiedział też o swojej nowej książce, która będzie nosić tytuł „Exodus”. Będzie to powieść drogi – o ucieczce, poszukiwaniu, odnajdywaniu siebie. Zapytano Łukasza, czy nie czuje, że temat jest już wyeksploatowany dostatecznie, by znów podobnym motywem, jakim jest podróż, kierować się w swojej książce. Zaprzeczył, za malowniczy przykład podał Wergiliusza, który nie oglądał się na twórczość Homera.

Moje książki zawsze mają jakiś znak inności. A kiedy zajmujesz się sztuką, nie ma co oglądać się na innych.”

Trudność w napisaniu tej nowej powieści, jak zdradził, leży w tym, że dotychczas zawsze pisał o miejscach, które znał, w których był, które w jakiś sposób zbadał. Tym razem akcja książki, jako że jest to powieść drogi, dzieje się w kilku miejscach – między innymi Berlinie, Paryżu czy gdzieś w Grecji. Orbitowski przyznał, że nieźle się wkopał – będzie musiał teraz w jakiś sposób te miejsca poznać, czy podróżą, czy samym zgłębieniem wiedzy o nich. Zdradził też, że w „Exodusie”, pośród tych zaplanowanych 21 rozdziałów, swoje miejsce znajdą też fragmenty poświęcone uchodźcom. Czy nie boi się pisać na tak drażliwy temat obecnie? Absolutnie nie, w ogóle go to nie obchodzi. Czuje się wolny, bo może pisać to co chce, jego książki mogą być przeciętne, ale będą takie, jakie on chce napisać.
Jeden z uczestników spotkania zapytał Łukasza Orbitowskiego jak doszło do tego, że został prowadzącym programu „Dezerterzy”, na co złożyło się kilka minut ciekawej historii. Wszystko stało się właściwie przez przypadek, Łukasz nie brał tej propozycji na poważnie, po czym rzeczywiście – udało mu się zostać prezenterem tego programu. Traktuje to jako świetną przygodę i coś nowego. Prowadząca spotkanie zauważyła, że Łukasz w telewizji jest dokładnie taki sam, jak na żywo – nie zmienia sposobu mówienia, ubiera się tak samo, jest naturalny i szczery i, co najważniejsze, pozwala mówić swoim gościom, nie wchodząc im w zdanie. Z tego wątku wywiązała się dyskusja o poziomie prowadzenia programów telewizyjnych – Orbitowski zauważył, że wielu dziennikarzy skupia całą uwagę na sobie, próbując stać się gwiazdą, on, w przeciwieństwie do nich, koncentruje się na gościu, bo to jest dla niego najważniejsze.

„Bycie sobą to wartość. Ja siebie nie wymyśliłem, to nie jest kreacja.”

Następnie Marlena Cyzman zarzuciła pisarzowi, że wiele osób uważa, że on nie jest intelektualistą. Pisze książki fajne, owszem, ale nie ma w nich żadnej refleksji, ważnej myśli, powodu do przemyśleń, czy filozofii.

„Nie jestem intelektualistą, mam braki w lekturach. Oczywiście, sporo w życiu przeczytałem, ale sporo książek pominąłem. Mam zerową potrzebę polemiki… Moje książki nie mają stanowić głębokiego intelektualnego przeżycia, tam są obserwacje. Warunek dostateczny bycia moim czytelnikiem to bycie w miarę inteligentnym i w miarę wrażliwym. Totalny tępak i człowiek pozbawiony emocji nie przebrnie przez moją książkę.”

Sama odważyłam się też zapytać autora czym jest dla niego pisanie – radością, czy katorgą?

A skąd w ogóle pomysł, że pisanie może sprawiać jakąkolwiek radość? To jest brodzenie przez błoto, przy -4 stopniach, mżawce, wilgoci…”

A jednak Pan to robi – zauważyłam. Łukasz Orbitowski odpowiedział, że zadowalający jest efekt końcowy – czyli książka w rękach czytelnika. To właśnie dlatego warto pisać, mimo iż cały ten proces jest bardzo ciężką i męczącą pracą. Czytelnika traktuje przede wszystkim jak przyjaciela, chociaż nie spoufala się za bardzo. Na wiadomości do niego wysyłane zazwyczaj nie odpisuje, a jeżeli już to wszystkim to samo – fajnie, dzięki bardzo. Nie zdarzyło się, by ktoś zaczepił go na ulicy, zaproponował piwo… On sam też nie udostępnia swoich prywatnych informacji do wiadomości innych – nikt tak naprawdę nie wie, gdzie mieszka on lub jego syn, nie wie kto jest jego partnerką.

„Pisarz nie jest celebrytą. Pisarz to nie raper.”

Na koniec przyznał, że literatura nie jest najważniejsza, chociaż kiedyś tak uważał. Potrafiłby zrezygnować ze spotkań autorskich, ale nie potrafiłby odłożyć pisania. Pisanie to jego praca. Z drugiej strony obecności na spotkaniach autorskich nie bierze za komplement względem swego talentu, bo nikt przy zdrowych myślach, jak twierdzi, nie pofatygowałby się na spotkanie z pisarzem, którego nie lubi.
A dlaczego pisze? Uważa, że nic innego nie potrafi.

blog_19

Na koniec przyszedł czas na podpisywanie książek. Kiedy na biurku, przy którym siedział Orbitowski, postawiłam trzy książki, zapytałam czy go nie zmęczę. On zaśmiał się i powiedział, że dziwi się, że chciało mi się książki dźwigać. Następnie podzieliłam się refleksją, jaka naszła mnie po przeczytaniu „Innej Duszy” i serdecznie podziękowałam za spotkanie. Pobiegłam do Teatru Powszechnego, aby posłuchać Cabré 🙂

blog_18

blog_17

Ogólne wrażenia? Orbitowski to nie tylko całkiem dobry pisarz, ale bardzo sympatyczny, szczery i naturalny facet. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym spotkaniu.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Spotkanie autorskie z Łukaszem Orbitowskim – Warszawskie Targi Książki

  1. bardzo ciekawa relacja ze spotkania, tylko żałować, że się na spotkaniu nie było, skoro pan Łukasz ma braki w lekturach, to zapraszam do siebie na omówienie kanonu lektur, to by dopiero było, pozdrawiam Niebieską Papużkę

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: Spotkanie autorskie z Jaume Cabré – Apostrof | Niebieska Papużka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s