Nie moje morderstwo

Czy człowiek już rodzi się z żądzą zabijania czy dopiero żyjąc w społeczeństwie ją zdobywa? Czy każda pojedyncza jednostka chce zabijać, lecz nie każda czuje determinującą ją potrzebę, aby to zrobić? Czy może istnieją wybrańcy, którzy czują w sobie inną duszę? Jeżeli tak, to dlaczego są potępiani, skoro w rzeczywistości robią coś wbrew sobie, wbrew własnemu ciału, wbrew tej pierwszej duszy, która została pokonana przez intruza? Czym w rzeczywistości jest morderstwo i jak wygląda „od kuchni”?

Bydgoszcz, lata ’90. A w Bydgoszczy szare odrapane kamienice, brzydkie ulice, wiecznie brudne i zabłocone. Pośród tych kamienic i ulic – ludzie. Zwykli, też szarzy. Zmęczeni, przygnębieni, pozbawieni nadziei. Wszyscy tacy sami. I oni – Jędrek, Darek i Krzysiek, grupka przyjaciół, chłopcy w wieku piętnastu, szesnastu lat, którzy nie myślą o niczym innym, jak o jeżdżeniu na rowerach, graniu na konsoli, oglądaniu telewizji czy strzelaniu z procy. Albo o wycieczce do zakazanych miejsc – bo to, co zakazane zawsze pociąga najbardziej – jak do niby nawiedzonego domu.
inna-dusza-b-iext28643457Narratorem powieści jest piętnastoletni Krzysiek Hoppe, który mieszka razem z bezradną matką i ojcem pijakiem. Wszystkie dni, tygodnie mijają mu w ten sam sposób – zjada wspólnie z ojcem śniadanie, po czym obiecują sobie, że spędzą razem czas. Kończy się na tym, że wracając do domu Krzysiek natychmiast na polecenie matki z niego wychodzi. Szuka ojca, który jest gdzieś pijany, może półżywy, może już nie żywy, a może jeszcze, niestety, mający się całkiem dobrze. Krzysiek stara się protestować, ale na nic jego skargi – musi iść i tyle. I znowu to samo – słyszy, że jest niechciany i głupi, po czym następnego ranka zapomina o tatusiowym przewinieniu i przytula go na pożegnanie, robi mu kanapki z szynką i serem, a nawet wierzy, zdawałoby się, w jego obietnice, w nową pracę, czysty ubiór, nowy początek.
Krzysiek przyjaźni się z Darkiem i Jędrkiem. Razem spędzają prawie każdą wolną chwilę rozmawiając, jak to chłopcy, o wszystkim – miłości, pożądaniu, pieniądzu, tych „lepszych” czasach czy nawet zabijaniu. Zwykli, zwyczajni, jak każdy w ich wieku. A jednak nie do końca. Coś się zmienia, chłopcy czują, jak stopniowo ogarnia ich niepokój. Najbardziej czuje to Darek, który stara się uciec, oddalić od tego… no właśnie, od czego? Od innej duszy, ale przecież nie jest świadomy jej istnienia. Po wieczorze, kiedy Jędrek brutalnie zabija czworo małych kociąt, nic już nie jest takie same. Krzysiek udaje, że wszystko jest w porządku, że to, co się stało jest całkiem normalne, a truchła kotów znikają z jego wyobraźni tak szybko, jak się w niej pojawiły. Pracują wciąż razem i wciąż w te same dni, ale przecież coś się zmieniło, coś wisi w powietrzu. Coś musi się wydarzyć.

Druga para Jędrkowych oczu otwiera się na karku i wolno wzlatuje pod sufit. Jędrek widzi czubek mojej głowy, podłogę, na której walają się kapsle i papierki, buty czekające na założenie. Powinienem przyklęknąć, lecz ani myślę tego robić. Po prostu stoimy naprzeciw siebie, a Jędrek spogląda na mnie spod gołej żarówki.
Robię drobny krok w jego kierunku. Chcę uderzyć nisko i obalić na ziemię. Jędrek wydyma wargi. Jak drapieżnik, którego nie okiełzna miasto, rower ani kolacja rodzinna. Jest pięknym zwierzęciem, nawet w tej chwili. Strach kotłuje się we mnie z palącą potrzebą uległości. Niechże mnie dziabnie, skoro taka wola. Skoro mu ulży. Skoro przez minutę poczuje się lepiej. Jestem polnym gryzoniem w oczach jastrzębia. Jestem taki drobny z perspektywy sufitu. Ot, wielki łeb nasadzony na wąskie barki. Jędrek obraca dłoń w kieszeni, można powiedzieć że urodził się z nożem…

Coś musi się wydarzyć, to przerażające stwierdzenie, bowiem „Inna dusza” to jedna z książek z Serii Na F/Aktach, która ukazała się nakładem wydawnictwa Od deski do deski. Seria Na F/Aktach to cykl dokumentalnych powieści tworzony przez najlepszych współczesnych pisarzy polskich – między innymi Huberta Klimko-Dobrzanieckiego, Janusza Wiśniewskiego, Wojciecha Kuczoka czy Łukasza Orbitowskiego. Autorzy, wykorzystując doniesienia z sal sądowych, dokumenty policyjne, artykuły prasowe oraz zeznania świadków fabularyzują historie głośnych polskich zbrodni, pozwalając czytelnikowi spojrzeć z zupełnie innej strony, jakby inną parą oczu, na znane im miejsca, ulice, budynki czy nawet mieszkańców. W „Innej duszy” mamy do czynienia z zabójstwem absolutnie brutalnym, bo popełnionym przez bardzo młodego człowieka, jeszcze dziecko, a co więcej nie ma tutaj odpowiedzi na pytanie: dlaczego zabił? Inna dusza jest odpowiedzią, co w specyficzny sposób staje się przerażające. Daje do zrozumienia, że człowiek w swoim ciele wcale nie jest sam, że towarzyszy mu coś obcego, nieposkromionego, co w każdej chwili może nim zawładnąć.
Narracja na wpół reportażowa wciąga czytelnika w środowisko i klimat Bydgoszczy lat ’90, bo przecież nie można tego nazwać klimatem powieści. „Inna dusza” jest smutna, bo, tak jak na tylnej okładce napisała Sylwia Chutnik: „Tu nie ma typowo złych bohaterów. Jest za to ich zły koniec”, a mord, który w latach ’90 wstrząsnął bydgoszczanami po lekturze książki jest tak samo niezrozumiały, tak samo przerażający. O ile jednak w książce nie ma złych bohaterów, tak w życiu, niestety, nie możemy być tego pewni.
Przyznam szczerze, że to moje pierwsze spotkanie z prozą Łukasza Orbitowskiego i czuję się mile zaskoczona. Obawiałam się języka, jakim będzie się posługiwał autor, tymczasem Orbitowski w niezwykle swobodny sposób prowadzi tę dość skomplikowaną narrację, opowiadając o wydarzeniu, które wstrząsnęło całą Polską, o chłopaku, który zamordował z zimną krwią, a to przecież nie lada wyzwanie.
Zupełnie inaczej czyta się kryminały wiedząc, że to co się w nich wydarzyło jest kompletną fikcją, czyjąś fantazją i wiedzą, o ile inaczej jednak patrzy się na zdjęcie młodego Jacka Balickiego, stojącego w ten sam sposób, co Orbitowski Jędrek, rozrośniętego w barkach z potężnymi dłońmi, założonymi na siebie, w niebieskiej bluzie, z pochyloną głową, jakby był zmęczony, być może trochę zawstydzony…

Przy pierwszym ciosie tak, potem już nie. Pewno po temu dziabałem ich tyle razy (…) Pewno myślałem, że znów coś poczuję, a tu nie. Tylko za pierwszym ciosem – powtarza, zwieszając ciężką głowę. Niebieska bluza  opina się na szerokich barkach. Zawsze ubierał się na niebiesko. Mówił, że to kolor wojownika.

Advertisements

7 uwag do wpisu “Nie moje morderstwo

  1. Miałam już na oku tę książkę. Lubię podobne klimaty, chłopaki ulicy i te sprawy 😉 Boję się tylko tego morderstwa kociąt – czy ten wątek jest szczegółowo opisany? Bo jak tak, to ja podziękuję 😦 Śmieszne, że morderstwa ludzi w książkach, nawet z najdrobniejszymi szczegółami, aż tak mnie nie ruszają – może dlatego, że literatura trochę je odrealnia? Za to nie lubię torturowania ludzi – ciężko mi przejść przez te fragmenty.

    Polubione przez 1 osoba

    • Mam dokładnie tam samo! Boli mnie śmierć dzieci i zwierząt, za to dorosłych wcale nie odczuwam – inaczej ma się sprawa z torturowaniem. Powiem Ci jednak, że przez to, że to książka oparta na faktach te morderstwa się rzeczywiście czuło, a koty nie są aż tak szczegółowo opisane – przynajmniej zetknęłam się z gorszymi opisami mordów na kotach w literaturze 😀 Polecam Ci baaaardzo, baaaaaardzo „Inną duszę” 🙂

      Lubię to

  2. Pingback: Tydzień Blogowy #33 | Wielki Buk

  3. Pingback: Podsumowanie stycznia | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s