Władzę ma ten, kogo ludzie uważają za sprawującego władzę.

Po „Starcie królów” sięgnęłam w mniej więcej półtora miesiąca po przeczytaniu „Gry o Tron”. Nie bałam się tego, czy mi się spodoba, czy raczej nie i będę zawiedziona. Byłam raczej pewna, że kolejna część popularnej sagi będzie przynajmniej w połowie tak ciekawa, jak pierwsza. Poza tym tak bardzo ciekawiły mnie losy bohaterów, że bez względu na wszystko musiałam sięgnąć po kolejną część.
starciekrolowAle wiele osób sądzi, że Martin każdą kolejną książką zaskakuje czytelników niesamowicie pozytywnie. Czy i teraz tak było?
Co przede wszystkim mi się spodobało to fakt, że poznaliśmy bohaterów dojrzalszych, przedstawionych w zupełnie innym świetle. Sansa, która w „Grze o Tron” była głupią dziewczynką za wszelką siłę chcącą zostać królową, kochającą Joffreya, teraz dorosła. Oczywiście, zmusiła ją do tego sytuacja w jakiej się znalazła, ale i to jest jak najbardziej na plus. Bardziej odsłania się też charakter Tyriona czyli tego, który jest gotów do działania wbrew swojej rodzinie, aby tylko sprawiać dobro, nie zło. George R.R. Martin wysuwa też na pierwszy plan dość pobocznych bohaterów takich jak Ogar, Osha czy Theon, przy czym chociaż bardziej poznajemy Oshę, dalej jest ona raczej bohaterem drugoplanowym, natomiast Theon zdecydowanie staje się postacią ważną. No a Ogar okazuje się mężczyzną bardzo zranionym, ale i dość wrażliwym.
Intrygi, spiski, knucia na boku, opisy walki zachwycają. Pisarz wciąga nas do powieści i trzyma, niczym więźniów przez całe 800 stron. Tylko że o czytelnik po krótkim uwięzieniu sam chce pozostać w świecie stworzonym przez Martina i jestem pewna, że zrobiłby niemal wszystko, by jak najszybciej móc sięgnąć po kolejną część. Ja jednak wedle rad bardziej doświadczonych czytelników będę się powoli delektować „Pieśnią lodu i ognia”, bo jest to długi maraton do przebiegnięcia i nie chcę dostać zadyszki 😉
To tyle, cóż jeszcze mogłabym powiedzieć? Tradycyjnie tak, jak w recenzji „Gry o Tron” powiem jeszcze, że autor stworzył niesamowity świat oddany z precyzją, z najdrobniejszymi szczegółami. Jestem pod wielkim wrażeniem jego pisarskiego geniuszu – czytając zdaje nam się, że postaci są żywe, że są gdzieś obok nas, może w innym mieście, ale na pewno tak blisko, że na wyciągnięcie ręki. Cóż, ja czegoś takiego nigdy bym nie wymyśliła. Brawo, oby tak dalej!

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Władzę ma ten, kogo ludzie uważają za sprawującego władzę.

  1. Martin umie tworzyć świetne, głębokie psychologiczne postaci. Tyrion ❤ ❤ ❤ Ogar ❤ Jak mnie go było żal! Sansę nawet z czasem polubiłam, choć na początku strasznie mnie wkurzała. A znowu Arya potem (w następnych tomach) stała się nudna, ale… ona na pewno jeszcze pokaże, na co ją stać 😀 Kocham też Jona, a jak zaskoczył mnie Jaime! Ale nic Ci nie zdradzę, musisz poczytać sama 😀

    Polubienie

  2. Pingback: Moje #52 book challenge | Niebieska Papużka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s