Strom a człowiek, a sornik som jedno

Kiedy zaczynam pisać tą recenzję w Internecie aż huczy od krytyki Dariusza Nowackiego, który to z kolei skrytykował „Dracha”. Oczywiście, że znajdą się i tacy, którzy Nowackiego bronić będą, ale większość bierze stronę Twardocha, skandując takimi hasłami jak: „Twardoch się obronił” czy „Śląsk nie jest ważny w odbiorze całości”. Bo faktycznie, genialną „Morfiną”, która to oczywiście również była krytykowana jako powieść antypolska, Szczepan Twardoch postawił sobie bardzo wysoką poprzeczkę. Chociaż zdecydowanie Twardoch pisarzem wybitnym jest to, czy ją pokona było kwestią dość wątpliwą. Ja zaczynając „Dracha” ufałam słowom Twardocha z jednego z wywiadów, kiedy to powiedział że on uważa, że trzeba pisać tylko książki lepsze od poprzednich, nie ma sensu pisać książek słabszych.
A więc przejdźmy do „Dracha” i zobaczmy kto ma rację – fani Twardocha, on sam czy może jego krytycy?

W wywiadach do „Morfiny” Twardoch powiedział, że nie lubi narratorów bez osobowości. Nie potrafi ich znieść w swoich książkach, dlatego nadaje im jakąś osobowość. Również i w „Drachu” narrator ma osobowość.
Kim jest Drach? „Drach”, w języku śląskim oznacza latawiec, natomiast Sławomir Domański w swojej recenzji, którą przeczytałam na Lubimy Czytać, wspomniał, że słowo „drach” kojarzy się ze słowem „draken”, a więc smokiem, tworem wiecznym i trwałym. Pomijając analogie do chińskiej kultury można powiedzieć, że Drach to ziemia, Drach to powietrze, Drach to ciemność, Drach to życie, to my. Drach to śląski smok. Wszystko jest Drachem. Drach wszystko widzi, patrzy na nas, oddycha. Drach wszystko wie.
drachO czym jest „Drach”? Mimo że wiele osób bezsprzecznie mogłoby powiedzieć, że „Drach” jest o Śląsku, o historii, języku i ludziach śląskich, a naczytałam się sporo komentarzy osób, dla których książka Twardocha była nie do przejścia ze względu na gwarę śląską, „Drach” wcale o Śląsku nie jest – gdzie znowu muszę się zgodzić ze Sławomirem Domańskim. „Drach” jest przede wszystkim o ludziach. Na swój sposób jest to epopeja, która oczami wiecznego, a raczej wiekowego Dracha pokazuje ich historię, życie. Postacie są tu wyjątkowe, wyciągnięte z różnych światów, z różnych szuflad komody. Dlatego też mieszają się tu trzy języki – i tu narażę się na krytykę tych, którzy powiedzą, że przecież śląski to nie język – a więc najważniejszy – śląski, następnie niemiecki i polski. Śląski jest zapisem gwary lub języka śląskiego (zwał jak zwał) z przestrzeni wielu lat. Śląski zapożycza z niemieckiego, oparty jest zaś na polskim. Jest to zatem mieszanka dwóch języków, która ulega zmianom, powoli obumiera, kwitnie. Wielu bohaterów posługuje się śląskim, przez co odbiór tekstu może być dla niektórych trudny, ale uwaga – nie niezrozumiały. Nie pojawiają się tutaj wyrazy, które mogłyby sprawić kłopoty osobie nie znającej gwary śląskiej. Jedynym słowem, które mogło brzmieć dziwnie był w moim mniemaniu strom, tudzież drzewo. Śląski jest jednak bardzo istotny przy poznawaniu postaci Josefa czy starego Pindura. Następnie pojawia się niemiecki w dialogach Caroline Ebersbach ze swoimi rodzicami. Ja, nie znając niemieckiego nie rozumiałam z nich nic, ale to też nie jest przeszkoda. Co prawda nie znajdziemy przypisów z objaśnieniami, ale Twardoch tłumaczy wszystko opisami, a ostatecznie można znaleźć tłumaczenie. Jest jeszcze polski, ale z nim nie powinno być żadnych problemów 😉
Ważna jest sfery metafizyczna książki, którą są słowa starego Pindura, który stale powtarza, że Strom a człowiek, a sornik som jedno, wszystko jest zatem jednością. Człowiek jest tym samym, czym jest sarna, drzewo jest tym samym, czym jest człowiek. Człowiek jest ziemią, a przecież Drach jest ziemią. Człowiek jest więc Drachem. Drach jest wszystkim. Drach wie, Drach widzi.
Jak napisałam, „Drach” jest przede wszystkim o ludziach, bo nie pojawiają się tutaj jedynie postacie śląskie, ze śląską historią i śląskim językiem. Poznamy tu Nikodema Gemandera, który po śląsku mówi tylko przy rodzinie, a na co dzień jest szanowanym architektem z Katowic. Poznamy kobiety Nikodema, które ze Śląskiem nic wspólnego nie mają. Nie da się jednak zaprzeczyć całkowicie temu, że Śląsk w książce jest. Jest też śląski górnik, śląska kopalnia i węgiel. Nie można powiedzieć, że Śląsk jest tylko tłem, bo podłoże „Dracha” jest o wiele głębsze. Nie. Śląsk jest dla „Dracha” niesamowicie ważny, ale nie najważniejszy.
Kolejną ważną kwestią jest czas. Wszystko dzieje się w innym czasie, a jednak po części tym samym. Twardoch używa takich wyrażeń jak np. „działo się to w tym samym czasie tylko osiemdziesiąt lat wcześnie” itp. Drach, komentujący wydarzenia nadaje czasowi charakter dość uniwersalny. Wydaje nam się, jakby akcja się powtarzała, a są to wydarzenia całkowicie inne odrębne. Drach jako narrator zapowiada to, co się stanie. Później widzimy tego konsekwencje.
W przeczytanych przeze mnie recenzjach nikt nie poruszył tego, że Drach, komentując niektóre wydarzenia mówi, że to i tak nie miało znaczenia, jak wszystko. I tutaj pozwolę sobie przywołać jeszcze raz słowa starego Pindura: Strom a człowiek, a sornik som jedno. I chyba to jest naprawdę ważne – istota naszego człowieczeństwa. Tutaj Drach jest ważny.
Jedyne co można zarzucić autorowi, to dość przewidywalne zakończenie. Nie można go za nie jednak zbyt krytykować, bo zakończenie odgrywa tutaj bardzo istotną rolę.
Podsumowując, „Drach” to książka o historii ludzi. O historii, ukazanej na przykładzie pewnej rodziny, gdzie Śląsk stanowi piękne tło i nadaje jeszcze piękniejsze klimat. Gdzie dzięki śląskiemu sięga się do istoty rzeczy. „Drach” to sama prawda o życiu, o istnieniu. „Drach” jest o pragnieniu. „Drach” to książka o języku.
Twardoch się obronił, „Drach” nie jest ani książką antypolską, jak sądzi się o „Morfinie”, ani autor nie celuje w nasze mity narodowe. „Drach” jest mitem. Twardoch przeskoczył poprzeczkę. Brawo, oby tak dalej.

Advertisements

5 uwag do wpisu “Strom a człowiek, a sornik som jedno

  1. Ja myślę, że Śląsk i śląskość nie są tu tematem, a punktem wyjścia. W końcu śląska tradycja to coś, z czego Twardoch wyrasta.

    A w „Drachu” został opisany pogląd autora, który twierdzi, że nasze życie nie ma jakiegoś odgórnego, określonego sensu, że po prostu trwa, jak życie saren. Teraz dopowiadam do autora, więc nie bierz tego za słowa Szczepana tylko moje, że zapewne życie tej konkretnej sarny też jest dla niej najważniejsze na świecie – bo dla mnie moje jest. Ale tak naprawdę – jakie to ma znaczenie? I zacytuję Dracha: „To ma, i nie ma żadnego znaczenia, jak wszystko” 🙂

    Lubię to

  2. Pingback: Moje #52 book challenge | Niebieska Papużka

  3. Pingback: Spotkanie autorskie ze Szczepanem Twardochem | Niebieska Papużka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s