Nadchodzi Zima

Jako że niedawno wzięłam się za „Starcie Królów”, postanowiłam podzielić się z Wami moimi odczuciami odnośnie „Gry o Tron”. Jestem pewna, że wielu z Was czytało, także już na początku zachęcam do dyskusji! 🙂

„W grze o tron zwycięża się albo umiera. Nie ma ziemi niczyjej.”

Gdziekolwiek bym się nie obróciła, wszędzie mówili o „Grze o Tron”, czy to o serialu czy kolejnych tomach książki. W końcu i plaga George’a R.R. Martina dotarła i do mojego domu. Słuchając tego, co dzieję się w serialu, pomyślałam „czemu nie?” i postanowiłam spróbować. Kiedy w końcu dostałam książkę z biblioteki od razu wciągnęłam się w świat zimnej Północy.
graWstyd przyznać, ale „Gra” jest moją pierwszą lekturą z gatunku fantasy. Nigdy nie sięgałam po książki tego typu, uważając je za mało prawdopodobne, nierealne, głupie bajki. Szybko jednak się przekonałam, jak mylne było moje twierdzenie. Poczułam się wręcz zażenowana swoją ignorancją.
Już na samym początku moją uwagę przyciągnęła mapka znajdująca się na pierwszej stronie książki. Dokładnie ją studiowałam i już w głowie układałam trasy wędrówki, jakimi później w miarę czytania razem z bohaterami się poruszałam.
Muszę jednak przyznać, że początki były ciężkie. Przez kilkadziesiąt stron powieści przewinęło się mnóstwo bohaterów i – choć każdy z nich był inny – ciężko było mi zapamiętać ich wymyślne imiona. Podpytywałam domowników kto jest kim, dlaczego on z nim, dlaczego nie, co i jak, kiedy, gdzie, ale słuchając samych „spoilerów” postanowiłam sobie radzić sama. Okazało się to po tysiąckroć lepsze niż podpytywanie wszystkich dookoła. Właśnie wtedy dokładnie zagłębiłam się w świecie stworzonym przez Martina. Dlatego jeżeli chcecie mieć jak największą przyjemność z lektury unikajcie miejsc oraz osób, które mogłyby Wam ją popsuć.
Tematem książki jest tytułowa gra o tron. Każdy przedstawiciel danego rodu, po latach pokoju, chce zasiąść na Żelaznym Tronie, stąd wszystkie intrygi, morderstwa, podstępy. Zaczyna się walka na śmierć i życie.
Martin przedstawia nam szeroką gamę bohaterów, mamy więc w czym wybierać. Już od początku można podzielić ich na tych, których się lubi i na tych, których się nienawidzi. Na dobrych i złych, na słabych i silnych. Mi szczególnie spodobał się Jon Snow . Urzekł mnie swoją niezależnością, charakterem. Choć zawsze był kimś odrębnym, traktowanym jak gorszy (był w końcu Snow bękartem), dzielnie znosił swój los i za każdym razem udowadniał, że jest o wiele lepszy od przybranego rodzeństwa, towarzyszy, rywali. Często pomagał innym, był odważny, pewny siebie. Dzielny w walce jak i poza nią.
Inną świetnie wykreowaną postacią jest Arya – dziewczyna, a jednak chłopczyca, która pragnie walki, chce być rycerzem. Zupełne przeciwieństwo swojej siostry Sansy. Teraz, kiedy czytam drugą część „Pieśni lodu i ognia” muszę przyznać, że rozdziały o Aryi są jednymi z moich ulubionych. Tam to dopiero widać jej charakter!
Nikt chyba jednak nie pobije karła Tyriona. Tyrion uosabia cechy, które są stereotypowe u karłów – jest przebiegły, chytry, niezwykle inteligentny, ale też dobry, uprzejmy, całkowicie różniący się od swojej rodziny.
Nienawidziłam za to, jak pewnie większość czytelników, Cersei (czyli siostry Tyriona) i jej syna Joffreya. Ludzie przebiegli, chytrzy, których nie obchodzi czyjaś krzywda, a jedynie ich własne dobro.
Sansa, siostra Aryi, pozostała dla mnie postacią dość nieokreśloną. Z jednej strony współczułam jej, z drugiej strony jej nie lubiłam. Bohaterów w sadze jest mnóstwo, trzeba jednak przyznać, że są oni niezwykle realistycznie oddani – ucieleśniają ludzkie żądze, pragnienia, absurdy.
O czym warto by jeszcze wspomnieć? Świat „Gry o Tron” nie jest jednak światem normalnym. Rzeczy, które tam się dzieją przerażają, czasem są wręcz niemożliwe do pojęcia – okrutne, wyszukane morderstwa, kazirodztwo uchodzą tam za coś normalnego. Fantastyczne są natomiast pojawiające się wilkory, Inni czy Dzicy. Trochę żałowałam, że tak mało jest fragmentów o Daenerys, której towarzyszyła legenda smoków, aż w końcu same smoki.
„Gra o Tron” wydaje się być idealną lekturą na długie zimowe wieczory. Jestem pewna, że każdego z Was zagłębi w swój specyficzny klimat, wciągnie, pewnie i zachwyci. Zachęcam do lektury – ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Nadchodzi Zima

  1. „Grę o tron” czytałam jeszcze długo przed tym szałem, który obecnie zapanował na świecie. Był to chyba rok 2010 i największym fanom Martina nawet się nie śniło o tym że ich ulubiony cykl książek osiągnie taką popularność. Saga bardzo mi się podobała, wciągnęła mnie bez reszty. Niestety po kilku latach czekania na kolejne tomy, zawieszona z pytaniami bez odpowiedzi mocno straciłam zapał. Do tego stopnia, że serial oglądam tylko od przypadku do przypadku. A mój ukochany bohater to bezapelacyjnie Jon.

    Lubię to

    • Oj, też uwielbiam Jona! 🙂 Nie dziwię się, że trochę straciłaś zapała. Ja pozapominałam tych pobocznych bohaterów po dwóch miesiącach przerwy, a co dopiero po kilku latach! 🙂 Warto jednak wrócić, „Gra o Tron” to fajna rozrywka na długie wieczory 🙂

      Lubię to

  2. Nie ma nic gorszego niż spoilery. Az strach czasem wejść na fejsbuka, jeśli nie oglądało się ostatnich odcinków (już nadrobione, wiec teraz mi nie straszne :D) Książki mam przeczytane, ale tak się zastawiam… coraz bardziej mam ochotę na powtórkę, tym bardziej, że Narzeczony kupił mi cały komplet w oryginale, więc aż żal, żeby się kurzyły na półce 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Pingback: Moje #52 book challenge | Niebieska Papużka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s