O historii Chin, miłości do matki i obsesji na temat kobiecych piersi

„Obfite piersi, pełne biodra” – czyli kolejna książka noblisty z którą się zmierzyłam.
Już na początku warto zaznaczyć, że lektura do najłatwiejszych nie należy. Żeby prawidłowo wejść w jej bieg, należy zapoznać się z historią Chin (trzeba przynajmniej znać jej zarys, kojarzyć pewne fakty, ich skutki i przyczyny), bez tego ani rusz. W lekturze zetkniemy się z takimi wydarzeniami jak najazdy Japończyków na Chiny, powstanie bokserów, II wojna światowa czy walki z Kuomintangiem. Wszystkie te wydarzenia mają istotny wpływ na akcję powieści, gdyż ukazuje ona zmiany jakie zachodzą w rodzinie Shangguang z północno – wschodniego Gaomi.
Narratorów powieści jest dwóch – pierwszy, którego poznajemy, to narrator wszechwiedzący, obserwator, wypowiadający się w trzeciej osobie liczby pojedynczej, drugim zaś jest wyczekany syn matki (Shangguang Lu) – Jintong. Jego opowieść można odebrać na dwa sposoby – pierwszym z nich jest teoria, że bohater opowiada wszystko z perspektywy czasu, a historia, którą nam przekazuje, jest jego wspomnieniem. Z drugiej jednak strony, można by pomyśleć, że Jintong rośnie, zmienia się wraz z wydarzeniami, płynie równomiernie z historią i czasem powieści.
moyanBohaterów powieści, podobnie jak narratorów, też jest dwóch. Pierwszym jest cała rodzina Shangguang, a więc bohater zbiorowy, drugim zaś sam Jintong, nazywany „złotym dzieckiem”. Właśnie z nim wiąże się cała historia – rodzi się bowiem jako ósme dziecko, jedyny chłopiec, a imiona jego wszystkich sióstr oznaczają albo „ukochany młodszy brat”, albo „wyczekiwany młodszy brat”, albo jeszcze wymyślniej. Urodzenie się Jintonga miało skrócić cierpienia jego matki – urodziwszy syna Shangguang Lu nie miała już być bita i poniewierana przez teściową oraz męża (przynajmniej takie jest moje założenie), syn miał zapewnić jej opiekę na starość, zarobek i pożywienie. Narodzinom chłopca towarzyszy jednak najazd Japończyków, którzy zabijają męża Shangguang Lu (Shangguang Shouxi). Każda z siostr Shangguang ma innego ojca, co wiązało się z ogromną ofiarą matki dla rodziny Shangguang. Wyszedłszy za mąż za Shangguang Shouxi przez kilka lat nie potrafiła urodzić mu ani jednego dziecka. W końcu kładąc się do łóżka z własnym wujem (co było pomysłem jej ciotki), poczęły mu pierwszą córkę, a następnie drugą. Reszta córek została spłodzona przez handlarza kaczek, znachora medycyny, mnicha, czy w końcu szwedzkiego pastora Malloya, który był ojcem Jintonga i jego bliźniaczej siostry.
Rodzinie towarzyszą same nieszczęścia – Shangguang Lu traci większość swoich córek – jedna z nich ucieka z mężczyzną, inna skacze z przepaści, jeszcze inna rzuca się do rzeki, nie chcąc być dla matki ciężarem. Shangguang Lu pozostaje zatem jedynie ze swoim synem i w nim ma nadzieję. Jintong jednak nie wyrasta na prawdziwego mężczyznę. Przez całe swoje życie szuka oparcia matki, boi się samodzielnie podejmować decyzje, często płacze i boi się. Kult matki wiąże się też z kultem kobiecych piersi – Jintong został bowiem odstawiony od piersi w wieku swoich lat młodzieńczych. Chłopiec, nauczony przez matkę picia samego mleka, poszukuje go w piersiach różnych kobiet – od swoich sióstr do nieznajomych – i tak aż do niemal pięćdziesiątego roku życia. Wybranie chłopca „Śnieżnym Księciem” było niczym błogosławieństwo – mógł dotykać setek par piersi mieszkanek Gaomi, ściskać je, tulić się do nich, żeby życzyć im spełnionego macierzyństwa. Kiedy powieść zaprowadza nas do momentu, gdzie wydaje się, że główny bohater uległ jakieś przemianie, zmężniał, Jintong porywa się na czyn okrutny i haniebny – współżyje z kobietą. Martwą.
Przez jakiś czas udaje mu się uniknąć odpowiedzialności (Jintong został oskarżony o morderstwo i nekrofilię – morderstwa nie popełnił), po czym jednak trafia do więzienia na piętnaście lat. Kiedy wychodzi na wolność, znów pogrąża się w szaleństwie do kobiecych piersi – spotykając swoją siostrzenicę nie wita jej słowami, które do tego są przeznaczone, a patrząc na nią (a raczej na NIE), chwali jej piersi. Zapada też w chorobę, spotyka się ze Starą Jin (kobietą z jedną piersią), która leczy go, karmiąc go własnym mlekiem. To właśnie matka pchnęła go do tego czynu. Bojąc się tego, co stanie się z Jintongiem po jej śmierci, chciała , by stanął na własnych nogach.

„Potrzebny mi ktoś taki (…), kto może i narobi mi czasem kłopotów, ale przynajmniej będzie mężczyzną, prawdziwym mężczyzną, który sika na stojąco!” – Matka do Jintonga

W końcu Jintong zaczyna z nią romansować, a ich związku towarzyszy burzliwa i niebezpieczna namiętność. Kiedy znowu udaje mi się odrobinkę polubić bohatera, ten tchórzy, ucieka, bojąc się jej męża (który miał zamiar zabić ich obojgu).

„Chcesz by synek zdrowo wyrósł i wyglądał godnie, załatw mu dwadzieścia mamuś, co prowadzą się swobodnie… „

Bohater współpracuje z Hanem Papugą, czyli synem jego siostry i Hana Ptaszka, oraz z jego żoną w Centrum Ptaków. Żona Papugi, kobieta chytra i przebiegła, opiekuje się nim jak małym dzieckiem – karmi go, myje, mówi mu, co ma robić, a w końcu zmusza do działania. Jintong sprzeciwia się i ucieka. Błąka się po ciemnych zakątkach, uderza kijem węża, wyobrażając sobie że to żona Hana Papugi, i kiedy znowu udaje się go polubić, ucieka z wrzaskiem, wołając „Mamo!”. Jintong otwiera też sklep „Jednorożec. Świat biustonoszy”, za pomocą Hana Papugi, gdzie znowu może się delektować dotykiem kobiecych piersi, a w końcu, usamodzielniwszy się od matki, żeni się. Żona jednak nie okazuje się podporą męża, kochanką czy dobrą matką, a kobietą autorytatywną, która urządza mu areszt domowy. Jintongowi w końcu udaje się uwolnić, ale wraca do matki, co jest końcem jego losów. Nie dowiadujemy się już niczego o Jintongu.
Ciekawym wątkiem powieści jest również postać Ptasiej Nieśmiertelnej – siostry Jintonga, która po utracie Hana Ptaszka, zamienia się w ptaka. Podobnie jak w „Ptaśku” Whartona czy opowiadaniu „Ptaki” Brunona Schulza, dziewczyna sądzi, że jest ptakiem i zachowuje się jak ptak. W końcu zrzuca się z przepaści, przez co umiera.
Bohaterowie stworzeni przez Mo Yana nie są „bylejacy”. Każdy z nich ma mocno zarysowany charakter, a postaci wprowadzone do powieści są wyjątkowe. Całkowitym przeciwieństwem książkowego „Piotrusia Pana”, wiecznego dziecka czyli Jintonga, jest Sima Ku – mężczyzna dziki, nieokrzesany, momentami zwierzęcy i bestialski, który morduje bez zastanowienia, ma niezliczone ilości kochanek, ale dla którego też rodzina jest najważniejszą wartością, który wydaje się na śmierć, by uwolnić Shangguang Lu, Jintonga i swojego syna od śmierci. Sima Ku nie pozwala strzelić sobie w plecy, odwraca się twarzą do lufy i tak umiera. Przed śmiercią, patrząc na świat, żałuje nieco swego czynu, ale wie, że tak trzeba. Sima Ku nie jest jednak do końca bohaterem dobrym – po śmierci, jedna z jego kochanek podbiega, i jakby nie dowierzając jego ostatecznemu końcowi, o czym świadczy choćby roztrzaskana czaszka, wbija mu nóż w serce, jakby bojąc się, że mógłby jeszcze powrócić.
Innym bohaterem jest syn Simy Ku, Sima Liang, który jest sprytny, przebiegły i niesamowicie inteligentny. Choć jest o wiele młodszy od Jintonga i nazywa go „wujaszkiem” o wiele bardziej przewyższa go intelektem.

„Zapamiętaj sobie, synku, jeśli masz być człowiekiem złym, musisz mieć serce z kamienia, musisz zabijać bez mrugnięcia okiem. Jeśli chcesz być człowiekiem dobrym, musisz iść przez życie z opuszczoną głową i uważać, by nie zdeptać nawet najdrobniejszej mrówki. To, czego ci nie wolno, to żyć jak nietoperz – ni to ptak, ni to ssak. „ – Sima Ku do Simy Lianga

Mo Yan wprowadza jeszcze do powieści postać Amerykanina Babbitta, który żeni się z Niandi. Babbitt pokazuje Chińczykom pierwszy film, uczy ich nieco innego sposobu myślenia. Chociaż z początku Jintong go nienawidzi, a nienawidzi go za to, że niebieskooki blondyn odbiera mu jego dwa białe gołąbki, tudzież piersi Niandi, w końcu zaczyna go podziwiać, za sztukę opanowania dialektu Gaomi.
Mylącą rzeczą w książce, mogą być imiona wszystkich ośmiu sióstr (tak jak bohaterowie „Sto lat samotności” Marqueza), na szczęście Mo Yan umieścił pod koniec spis wszystkich ważnych postaci.
„Obfite piersi, pełne biodra” to kolejna powieść Mo Yana, która zachwyca. Nie jest to jednak książka dla wszystkich. Nie każdy potrafiłby przez nią przebrnąć. Trzeba chcieć po nią sięgnąć, a dopiero potem ją przeczytać. Mo Yan czyni z nas podróżnika, któremu pokazuje różne rzeczy, a zdecydowanie ma ich do pokazania wiele.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s